Giannis Antetokounmpo po raz kolejny udowodnił, że jest sercem Milwaukee Bucks. W zwycięstwie 118:109 nad Chicago Bulls zanotował imponujące 41 punktów, 15 zbiórek i 9 asyst, ale po meczu nie mówił o sobie, tylko o drużynie.
Dla Bucks było to ważne odbicie po dotkliwej porażce 100:128 z Toronto Raptors. Z bilansem 6-3 oraz 1-0 w NBA Cup East Group C, zespół z Wisconsin chce budować stabilną formę.
– Ten rok to nie czas na wymówki – podkreślił Antetokounmpo. – Łatwo jest zwalać winę na terminarz albo podróże, ale nie możemy tego robić.
Skupienie i konsekwencja
Grecki gwiazdor zaznaczył, że kluczem do sukcesu ma być mentalna odporność i utrzymanie koncentracji – szczególnie w kontekście intensywnego harmonogramu NBA i nowych rozgrywek pucharowych.
– Jak już mówiłem, ten rok to nie czas na wymówki. Łatwo powiedzieć: ‘To mecze dzień po dniu’, ‘Przylecieliśmy o drugiej czy trzeciej w nocy’, ‘Było ciężko’. Graliśmy z drużyną, która biega i naciska, bla bla bla… Nie. Dobre zespoły nie przegrywają dwóch meczów z rzędu – zaznaczył Giannis.
Dodał również, że Bucks doskonale wiedzieli, jak ważne było to spotkanie:
– Na końcu dnia wiemy, że mamy jeden cel. Wiedzieliśmy, że to mecz w ramach NBA Cup, z drużyną, która gra naprawdę dobrze. Myślę, że mieli bilans 7-1. Wiedzieliśmy, że będą walczyć – zakończył Antetokounmpo.
Milwaukee pokazuje, że mimo wczesnej fazy sezonu, ambicje w zespole są najwyższe – a Giannis staje się głosem dyscypliny i determinacji.
fot. Ale Jazeera
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










