Letnia rywalizacja o podpis LeBrona Jamesa wchodzi w decydującą fazę — a jeden z najbardziej wpływowych amerykańskich komentatorów nie ma najmniejszych wątpliwości, jak się zakończy. Bill Simmons w najnowszym odcinku swojego podcastu po raz kolejny wskazał Cleveland Cavaliers jako przyszły klub 41-letniego skrzydłowego, jednocześnie punktując jedyną realną przeszkodę: kwestię przestrzeni poniżej limitu płac.
„Wciąż postawiłbym na Cleveland”
Weekend zamknął dwa wielkie wydarzenia sportowe — mistrzostwa świata w piłce nożnej oraz Letnią Ligę NBA — dlatego uwaga całego koszykarskiego świata skupia się teraz wyłącznie na oczekiwanym oświadczeniu Jamesa. Simmons, który już wcześniej typował Cleveland, tym razem tylko wzmocnił swój przekaz:
Nie mam wątpliwości, że nowym klubem Jamesa będzie ponownie Cleveland.
Doświadczony publicysta wskazał przy tym konkretny problem, z jakim mierzy się dziś klub z Ohio:
Myślę, że to się naprawdę wydarzy. Sądzę, że oni po prostu próbują wymyślić, jak faktycznie sprowadzić go do zespołu tak, żeby nie musieć płacić mu tylko minimum – na przykład wymieniając kogoś czy coś w tym stylu.
Cavs mogą sięgnąć po wymianę
Sedno problemu jest czysto matematyczne. Aby zaoferować Jamesowi kontrakt przekraczający poziom minimum weteranów, Cleveland musiałoby najpierw uwolnić przestrzeń płacową. Według doniesień, w tym kontekście na liście potencjalnie wymienianych zawodników znaleźli się Max Strus oraz Dennis Schröder. Żadna decyzja w tej sprawie jednak jeszcze nie zapadła.
Szatnia Cavs już rekrutuje
Na korzyść Cleveland przemawia natomiast atmosfera wokół klubu. Aktywnie o powrót Jamesa zabiega Donovan Mitchell, obecna gwiazda zespołu, a swoje trzy grosze dorzucił także James Harden, przekonując wprost, że dla czterokrotnego mistrza NBA to po prostu dom.
Sam scenariusz powrotu ma zresztą wyjątkowy ciężar narracyjny. James wracałby bowiem do Cleveland po raz drugi w karierze — do klubu, który wybrał go z pierwszym numerem draftu 2003 roku i z którym w 2016 roku wywalczył historyczne, pierwsze mistrzostwo w dziejach organizacji, odrabiając w finałach stratę 1:3 z Golden State Warriors.
Konkurencja wciąż nie odpuszcza
Cleveland nie jest jednak jedynym kandydatem. W ścisłej czołówce faworytów pozostają także Miami Heat oraz Philadelphia 76ers, natomiast Golden State Warriors i Minnesota Timberwolves wciąż formalnie biorą udział w tej rywalizacji. W przypadku ekipy z Bay Area kluczowe pozostają relacje Jamesa ze Stephenem Curry’m i Draymondem Greenem — ten drugi zresztą publicznie odniósł się ostatnio do swojej potencjalnej roli u boku gwiazdora.
Niezależnie od finału, presja rośnie z każdym dniem. Komisarz Adam Silver przyznał już wcześniej, że bez decyzji Jamesa liga nie może domknąć terminarza na sezon 2026/27 — a według doniesień amerykańskich mediów sam zainteresowany zupełnie się tym nie przejmuje.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.











Leflop i flop broda= murowany przepis na katastrofę na grube miliony