Historia NBA lubi pytanie „co by było gdyby” – a Carmelo Anthony właśnie dorzucił do niej kolejny rozdział. W „Podcast P” prowadzonym przez Paula George’a były gwiazdor przyznał, że latem 2014 roku razem z LeBronem Jamesem rozważał wspólną grę, a jednym z wymarzonych kierunków było Chicago. Ostatecznie ich drogi rozeszły się w zupełnie inną stronę.
„Nowy Jork albo Chicago” – plan, który nigdy nie wypalił
Zaczęło się od Nowego Jorku. Według Anthony’ego obaj z Jamesem najpierw marzyli o wspólnym występie w barwach New York Knicks, jednak z czasem coraz mocniej brali pod uwagę także Chicago Bulls. Sam zainteresowany ujął to bez ogródek:
Ja i Bron chcieliśmy, żeby to był Nowy Jork albo Chicago. Chicago wchodziło w grę. Jeśli mieliśmy gdzieś trafić, to niech to będzie Chicago, mówiliśmy.
Warto dodać, że rozmowa dotyczyła konkretnego momentu. Chodziło o 2014 rok, gdy obaj koszykarze byli u szczytu możliwości, a taki duet w jednej drużynie mógł na lata przemeblować układ sił w lidze.
Kontekst 2014: dwie gwiazdy na rozdrożu
Sytuacja każdego z nich wyglądała wtedy inaczej. Anthony wciąż reprezentował Knicks, natomiast James bronił barw Miami Heat i miał świeżo w pamięci przegrany finał NBA z San Antonio Spurs. W związku z tym obaj szukali miejsca, które dałoby im realną szansę na tytuł.
Chicago prezentowało się wówczas jak poważny kandydat. Ekipa dysponowała trójką Derrick Rose, Joakim Noah i Jimmy Butler, a z ławki dyrygował nią wymagający Tom Thibodeau. Na papierze dołożenie do tego składu Jamesa i Anthony’ego brzmiało jak przepis na następców Jordana i Pippena.
Jak potoczyła się historia naprawdę
Rzeczywistość rozwiała jednak te wizje. Ostatecznie Anthony został w Nowym Jorku, powołując się na wątpliwości wobec sposobu zarządzania klubem w Chicago. James z kolei wrócił tego lata do Cleveland Cavaliers – i to właśnie tam w 2016 roku sięgnął po mistrzowski pierścień.
Dla Bulls okazja przepadła na zawsze. W sezonie 2014/2015 zespół awansował do playoffów, lecz odpadł już w drugiej rundzie, ulegając właśnie Jamesowi i Cavaliers. Tymczasem Anthony rozegrał w Nowym Jorku jeszcze trzy kolejne lata, nie zbliżając się do walki o tytuł.
Dziś, gdy 41-letni James ponownie jest wolnym agentem i trzyma całą ligę w niepewności, opowieść Anthony’ego brzmi jak przypomnienie, że w NBA o wielkich transferach często decydują detale. Jeden ruch w gabinetach – i cała historia mogła potoczyć się inaczej.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










