Golden State Warriors nie zamierzają zostawiać nic przypadkowi w walce o pozyskanie LeBrona Jamesa. Stephen Curry otwarcie przekonywał gwiazdora podczas telewizyjnego programu “Good Morning America”, natomiast Draymond Green wykorzystał w tym celu wspólny wakacyjny wyjazd do Portoryko. Mimo intensywnej kampanii, wewnętrzne źródła klubu od początku typują jednak zupełnie inny kierunek – Cleveland.
Curry przekonuje na wizji
Pytany wprost o szanse na przekonanie 41-letniego skrzydłowego do przenosin nad zatokę San Francisco, Curry nie krył entuzjazmu, wymieniając atuty regionu:
W Bay Area wiemy, jak wygrywać, mamy piękną pogodę, świetne pola golfowe.
Gwiazdor Warriors zasugerował przy tym, że wspólna gra z nim byłaby idealnym zwieńczeniem kariery Jamesa, co wywołało rozbawienie wśród prowadzących program. Wcześniej, podczas turnieju golfowego w Lake Tahoe, Curry podchodził do tematu nieco ostrożniej, podkreślając, że ostateczna decyzja i tak należy wyłącznie do samego zainteresowanego:
Nie dam żadnego procentu na jego przyjście. To wszystko zależy od niego. Czuję, że gdziekolwiek by zadzwonił i powiedział “chcę tam grać”, to przenosi się od razu.
Green wykorzystał wspólny urlop
Jeszcze bardziej bezpośrednio do sprawy podszedł Draymond Green, który podczas wspólnego wakacyjnego wyjazdu do Portoryko – między innymi na wspólnych rundach golfa – regularnie namawiał przyjaciela do przenosin. Sam zainteresowany opisał tę sytuację na własnym podcaście:
Popełniłbym błąd, gdybym nie wykorzystał okazji, by rzucić swoją ofertę. Byłbym szalony, gdybyśmy spędzili razem tyle dni, a ja ani razu nie powiedziałbym: “Ej, musimy pogadać, co tu się w ogóle dzieje, co robimy?”. Oczywiście, że to zrobiłem i oczywiście, że ta oferta była szalona.
Warriors nie są dziś kontenderem, ale wciąż w grze
Warto przy tym zaznaczyć, że sama oferta sportowa Warriors nie jest dziś oczywistym argumentem – klub zakończył miniony sezon bilansem zaledwie 37 zwycięstw i 45 porażek, nie zdołając nawet zakwalifikować się do fazy play-off. Mimo to Golden State pozostaje jednym z formalnych finalistów w wyścigu o podpis Jamesa, głównie za sprawą osobistych relacji obu gwiazdorów drużyny z legendarnym skrzydłowym.
Co ciekawe, jak przekazał dziennikarz ESPN Anthony Slater, sami decydenci klubu od początku tego procesu nie wykazywali szczególnego optymizmu co do własnych szans:
Decydenci klubu od początku tej wolnej agencji nie wyrażali wobec mnie większego optymizmu, że to oni ostatecznie staną się wybranym kierunkiem. Wiedzą, że są w grze. Od początku typowali Cleveland jako najbardziej prawdopodobny kierunek.
Kto jeszcze rywalizuje o Jamesa?
Niezależnie od intensywnej kampanii Curry’ego i Greena, konkurencja o podpis Jamesa pozostaje zacięta. Poza Cleveland Cavaliers oraz Golden State Warriors, wśród najbardziej prawdopodobnych kierunków wciąż wymienia się Miami Heat oraz Philadelphię 76ers – co tylko potwierdza, że ostateczna decyzja legendarnego skrzydłowego wciąż pozostaje jedną z najbardziej otwartych zagadek tegorocznej wolnej agencji.
Przy okazji: Curry typuje zwycięzcę mundialu
Warto na koniec dodać ciekawostkę spoza parkietu. Curry, zapytany przez dziennikarkę ESPN Katie Feeney o typ na niedzielny finał mistrzostw świata w piłce nożnej pomiędzy Argentyną a Hiszpanią na MetLife Stadium, bez wahania postawił na broniącą tytułu drużynę Lionela Messiego:
Trudno postawić przeciwko Messiemu. Robi to drugi raz z rzędu, wygląda na to, że przeznaczenie jest w ich rękach. Niedziela będzie świetna.
Gdyby Argentyna triumfowała, stałaby się dopiero trzecią w historii reprezentacją broniącą tytułu mistrzowskiego, po Włoszech (1934, 1938) i Brazylii (1958, 1962). Sam 39-letni Messi imponuje formą mimo wieku, dzieląc się pozycją najlepszego strzelca turnieju z Kylianem Mbappé (po 8 goli) i zajmując drugie miejsce w klasyfikacji asyst.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










