Stephen Curry znów przesunął granice możliwego. 37-latek rzucił 49 punktów przeciwko San Antonio Spurs, wyrównując rekord Michaela Jordana w liczbie meczów z co najmniej 40 punktami po trzydziestce. A po wszystkim żartował, że czuł się jak… wokalistka Paramore.
Curry znów historyczny – 49 punktów i rekord MJ-a
Stephen Curry poprowadził Golden State Warriors do emocjonującego zwycięstwa nad San Antonio Spurs, zapisując na swoim koncie 49 punktów. To był jego drugi strzelecki popis z rzędu – dwa dni wcześniej rzucił temu samemu rywalowi 46 punktów, co daje łącznie 95 zdobytych „oczek” w dwóch meczach przeciwko Spurs… w wieku 37 lat.
Dzięki temu występowi Curry wyrównał rekord Michaela Jordana w największej liczbie spotkań z minimum 40 punktami po ukończeniu 30. roku życia – 44 mecze. Był to jego pierwszy back-to-back na poziomie 40+ od 2022 roku.
Kerr zainspirował? „Rzadko mówi o Chicago”
Rozgrywający Warriors przyznał, że ogrom energii przyniosła mu przedmeczowa przemowa Steve’a Kerra.
– Rzadko mówi o swoich czasach w Chicago, a dziś dał kilka odniesień do tego, jak tam podchodzili do zespołu i jego tożsamości, porównując to do grania w zespole muzycznym – każdy ma swoją rolę – powiedział Curry.
– Masz wokalistów, bas, akustyczną, elektryczną gitarę. Masz perkusistów. Masz ludzi od sceny, masz gościa podłączającego głośniki. Powiedział, że był tuż ponad tym gościem od kabli – dodał z uśmiechem.
„Byłem Hayley Williams z Paramore”
Curry nie miał wątpliwości, że tym razem to on grał pierwsze skrzypce.
– Dziś byłem Hayley Williams w Paramore – zażartował po meczu.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.











