Erik Spoelstra domknie 20 lat pracy w Miami Heat dokładnie w momencie igrzysk w Los Angeles. Zdaniem Iry Windermana z SiriusXM to naturalna chwila na przejście do gabinetu. Trener na razie nie komentuje.
Skąd wziął się ten scenariusz?
Punktem wyjścia jest zwykła arytmetyka. Erik Spoelstra objął Miami Heat w 2008 roku, więc kiedy w 2028 roku ruszą letnie igrzyska w Los Angeles, jego staż na ławce klubu z Florydy osiągnie równe dwie dekady. Właśnie ten okrągły próg zwrócił uwagę Iry Windermana, wieloletniego obserwatora Heat, który wypowiedział się na antenie SiriusXM.
Kiedy mówimy o przebudowie Heat, moment po igrzyskach w Los Angeles w 2028 roku byłby dla mnie naturalnym czasem, by Spo przeszedł do gabinetu, żeby zrobić krok w tył – stwierdził Winderman.
Dziennikarz od razu zastrzegł jednak, że to wyłącznie jego przypuszczenie, nie żadne ustalenie.
W tej chwili wiem, że to uwielbia. Miałoby to sens. Ale kto wie? Może jest jednym z tych trenerów na całe życie. Może jest jak Hubie i wróci w innej roli, i będzie to robił dalej, tak jak moim zdaniem Pat Riley nigdy nie zniknie – dodał.
Wzorem dla takiego ruchu miałby być Brad Stevens, który po latach na ławce Boston Celtics przeniósł się do struktur zarządu klubu.
Dlaczego rok 2028 jest tu tak istotny?
Spoelstra jest bowiem od października 2025 roku selekcjonerem reprezentacji Stanów Zjednoczonych. USA Basketball powierzyło mu prowadzenie kadry na mistrzostwa świata 2027 w Ad-Dausze oraz właśnie na igrzyska w Los Angeles, gdzie Amerykanie powalczą o szóste złoto z rzędu. Zastąpił na tym stanowisku Steve’a Kerra.
Innymi słowy, kadencja Spoelstry w reprezentacji kończy się dokładnie wtedy, kiedy według Windermana miałby zmienić rolę w klubie. Dla trenera oznaczałoby to domknięcie dwóch rozdziałów jednocześnie.
Dorobek, którego nikt w Miami nie podważa
Ścieżka 55-letniego szkoleniowca jest w NBA ewenementem. Do Heat trafił w 1995 roku jako koordynator wideo, następnie awansował na asystenta i szefa skautingu, aż w 2008 roku przejął zespół po Patcie Riley’u. Obecnie jest najdłużej pracującym z jednym klubem trenerem w czterech największych ligach zawodowych w Stanach Zjednoczonych.
Pod jego wodzą Miami sięgnęło po dwa mistrzostwa, w 2012 i 2013 roku, w erze wielkiej trójki złożonej z LeBrona Jamesa, Dwyane’a Wade’a i Chrisa Bosha. Zespół zanotował wtedy także serię 27 zwycięstw z rzędu, trzecią najdłuższą w historii ligi. Później Spoelstra doprowadził Heat do finału w bańce w 2020 roku, a w 2023 roku dokonał czegoś wyjątkowego, wprowadzając do finału drużynę rozstawioną z ósmego miejsca. Był to dopiero drugi taki przypadek w dziejach NBA.
W 2024 roku klub nagrodził go ośmioletnim kontraktem wartym ponad 120 milionów dolarów, czyli najwyższym w historii dla trenera w północnoamerykańskim sporcie zawodowym.










