Runda 36 dostarczyła nam więcej dramatów, niż niejeden sezon serialu na Netflixie. Kiedy kurz opadł po wtorkowych starciach, tabela Euroligi wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze 24 godziny temu. Olympiakos Pireus jest nowym, samodzielnym liderem, podczas gdy Fenerbahce notuje czwartą porażkę z rzędu, wypadając z walki o fotel lidera.
Czerwona dominacja w Pireusie
W hicie kolejki Olympiakos rozbił Real Madryt 102:88. Bohaterem wieczoru został Tyler Dorsey, który ustanowił rekord kariery z 37 punktami na koncie. Wspierany przez Sashę Vezenkova (26 pkt), Dorsey sprawił, że „Królewscy” wyglądali na zagubionych. Real spadł na czwarte miejsce, a Grecy z bilansem 24-12 zmierzają po pierwsze miejsce przed play-offami.
Czarna seria Fenerbahce i marsz Hapoelu
W Sofii Hapoel Tel Aviv bezlitośnie obnażył słabości Fenerbahce, wygrywając 95:80. Elijah Bryant (21 pkt, 9 zb, 5 ast) zdominował parkiet, a ekipa Dimitrisa Itoudisa udowodniła, że w tie-breakerach z Turkami będzie górą. Dla Fenerbahce (23-13) to już czwarta porażka z rzędu – kryzys w Stambule stał się faktem.
Cud w Kownie i paryski opór w Belgradzie
Dubai dokonał niemożliwego. Przegrywając 15 punktami na początku czwartej kwarty z Zalgirisem, zespół Juricy Golemaca zdobył aż 38 punktów w ostatniej odsłonie, wygrywając 77:65. To zwycięstwo przywraca Dubai do gry o Play-In (19-17). Z kolei Crvena Zvezda (20-16) dzięki popisom Codiego Millera-McIntyre’a (16 pkt, 14 ast) utrzymała się w walce o bezpośredni awans do play-offów, pokonując Paris Basketball 94:81.
Hiszpańska niespodzianka i grecka lekcja w Barcelonie
Valencia (23-13) oficjalnie zaklepała miejsce w play-offach, unikając turnieju Play-In po horrorze z Mediolanem (102:96). W tym samym czasie Panathinaikos upokorzył Barcelonę w jej własnej hali (93:79). Cedi Osman rzucił 21 punktów, a kibice Barcy zaczęli opuszczać trybuny już w trzeciej kwarcie, widząc dominację zespołu Atamana.
WYNIKI 36. RUNDY EUROLIGI (07.04.2026)











