Dziewięcioro nowych członków weszło w sobotę do Galerii Sław w Springfield. Candace Parker zamknęła wieczór przemową skierowaną do piłki, a Mark Few przypomniał, że kiedyś nie chciała go nawet szkoła średnia. Cała ceremonia zaczęła się jednak od żałoby po Donie Nelsonie.
Kto wszedł do Galerii Sław w 2026 roku?
Tegoroczna klasa objęła czworo zawodników, dwóch trenerów, sędziego, jednego działacza uhonorowanego za wkład w rozwój dyscypliny oraz cały zespół. Ze świata NBA do panteonu trafili Doc Rivers, sześciokrotny uczestnik Meczu Gwiazd Amar’e Stoudemire, wieloletni sędzia Joey Crawford oraz Mike D’Antoni. Koszykówkę kobiet reprezentowały Candace Parker, Chamique Holdsclaw i Elena Delle Donne, natomiast osobno wyróżniono trenera Gonzagi, Marka Few. Jako zespół uhonorowano reprezentację USA kobiet z 1996 roku, złotą medalistkę igrzysk w Atlancie.
Tydzień, który zaczął się od żałoby
Zanim padły pierwsze przemowy, całe wydarzenie przykrył cień. Tydzień poprzedzający ceremonię przyniósł bowiem śmierć Dona Nelsona, legendarnego trenera, który zmarł w wieku 86 lat. Segment „In Memoriam” nabrał wyjątkowo osobistego charakteru, gdy wprowadził go przewodniczący Galerii Sław, Jerry Colangelo. Obaj panowie znali się blisko siedemdziesiąt lat, urodzeni w odstępie sześciu miesięcy i wychowani w okolicach Chicago, później rywalizowali ze sobą najpierw na poziomie akademickim, a następnie przez lata jako trenerzy i budowniczowie zespołów NBA.
Do wspomnień o Nelsonie wrócił także Doc Rivers, przywołując historię z czasów studenckich:
To była chyba najbardziej nielegalna rzecz, jaką zrobił Nellie. Trenowałem z Bucks, gdy byłem w Marquette. Dave Wohl był jego asystentem, przyjeżdżał po mnie i dosłownie trenowałem z Bucks na pierwszym i drugim roku.
– wspominał Rivers. Dodał przy tym, że konfrontacja z ówczesnymi gwiazdami Milwaukee bywała brutalna dla młodego zawodnika, bo Sidney Moncrief kazał mu poważnie zastanowić się, czy życie w NBA jest dla niego.
Mark Few, czyli człowiek odrzucony przez szkołę średnią
Najzabawniejszą, a jednocześnie najbardziej pouczającą historię wieczoru opowiedział jednak Mark Few. Trener, który wyniósł niewielką uczelnię ze Spokane do poziomu ścisłej krajowej czołówki, notując bilans 773-156, dwa finały mistrzostw NCAA oraz 26 występów w turnieju, przypomniał, jak wyglądały jego początki:
Byłem przekonany, że mam duże szanse. Nie tylko dlatego, że byłem asystentem, ale też dlatego, że miejscowy kurator grał w karty z moim ojcem, który był pastorem w miasteczku. Moja mama była tam pielęgniarką. Wydawało się, że to formalność. No cóż, odrzucili mnie. A teraz jestem tutaj, więc idź i to zrozum.
– powiedział Few, wspominając nieudaną aplikację na stanowisko trenera w liceum, do którego sam wcześniej uczęszczał i gdzie pracował jako wolontariusz.
D’Antoni odbudował karierę we Włoszech
Wątek odrzucenia i drugiej szansy powrócił w przemowie Mike’a D’Antoniego, który wszedł do Galerii Sław jako działacz, w uznaniu dla systemu „Seven Seconds or Less”, wprowadzonego w Phoenix Suns. Warto jednak przypomnieć, że był również świetnym koszykarzem, tyle że wielkość osiągnął po drugiej stronie Atlantyku. W NBA i ABA przetrwał zaledwie cztery sezony w latach 1973-1977, notując 3,4 pkt i 2,0 as. na mecz. Następnie spędził siedemnaście sezonów w Olimpii Mediolan jako zawodnik i trener, zdobywając tam status najlepszego rozgrywającego w historii włoskiej ligi. Zapytany, skąd wzięła się tak dramatyczna różnica, odpowiedział jednym słowem:
Pewność siebie. Gdzieś po drodze, próbując przebić się w NBA, ją straciłem. Byłem na dnie i nie wiedziałem, czy kiedykolwiek mi się uda. Potem pojechałem do Włoch, gdzie miałem amerykańskiego trenera, Dana Petersona, który we mnie uwierzył i przy mnie trwał.
Parker podziękowała własnym kolanom

Wieczór zamknęła Candace Parker, której towarzyszyła wyjątkowo mocna grupa osób wprowadzających: Cheryl Miller, Allen Iverson w czapce Tennessee, Tamika Catchings oraz Dwyane Wade. Amerykanka wyszła na scenę z piłką WNBA, którą nazwała swoją muzą i do której przemawiała bezpośrednio. W pewnym momencie podziękowała jednak także własnym kolanom, przypominając, że przeszła w karierze aż dziesięć operacji tych stawów. Ciepło mówiła również o relacji z Wade’em:
D jest jak brat. Moi bracia się złoszczą, bo zawsze mówię o nim „jak brat”. Był częścią mojej kariery.
– powiedziała Parker, dodając ze śmiechem, że gdy poprosiła go o rolę prezentera, ten „dosłownie prawie się rozpłakał”. Warto dodać, że jej brat Anthony dzielił kiedyś agenta z Wade’em, a ten polecił obu opiekować się młodszą siostrą, która wyrosła na legendę WNBA.
Reprezentacja z 1996 roku jako fundament
Osobny, emocjonalny wątek dotyczył uhonorowanej zespołowo reprezentacji USA kobiet z 1996 roku. Jak podkreśliła Dawn Staley, zawodniczka tamtej drużyny, wyróżnienie było mocno spóźnione, a sukces w Atlancie zbudowano na pracy pokoleń wcześniejszych zawodniczek. Obie nowe członkinie Galerii Sław przyznały, że to właśnie tamten zespół ukształtował ich marzenia:
Pamiętam, jak mając dziesięć lat siedziałam na kanapie i oglądałam igrzyska. Patrzyłam, jak drużyna USA dominuje: Lisa Leslie, Sheryl Swoopes, Teresa Edwards. To dzięki nim ta gra dziś istnieje.
– wspominała Parker. Podobnie mówiła Chamique Holdsclaw, przypominając plakaty wiszące w jej pokoju i to, że bez tamtej drużyny jej własna kariera mogłaby nigdy nie dojść do skutku.
Smaczki wieczoru: Larry David i pytanie o Duncana
Na koniec dwa akcenty czysto rozrywkowe. Elena Delle Donne, zauważywszy na widowni komika Larry’ego Davida, partnera golfowego Riversa, otworzyła swoją przemowę parafrazą jego słynnego powiedzenia, wyrażając nadzieję, że wystąpienie pójdzie „całkiem, całkiem, całkiem dobrze”. Z kolei Joey Crawford opowiadał, jak bardzo jego publiczny wizerunek zdefiniowała jedna sytuacja z 2007 roku, gdy wyrzucił z boiska siedzącego na ławce Tima Duncana, za co został zawieszony przez ówczesnego komisarza Davida Sterna. Sędzia przyznał, że pytanie o tamten incydent ściga go dosłownie wszędzie, od kliniki sędziowskiej FIBA w Budapeszcie po przypadkową starszą panią, której pomagał przejść przez ulicę na Manhattanie.
Stoudemire i droga przez Izrael
Wątek nieoczywistej drogi domknął Amar’e Stoudemire, który po zakończeniu kariery w NBA podjął jeszcze jedną koszykarską przygodę. W 2016 roku, mając 33 lata, dołączył do Hapoelu Jerozolima i zdobył z nim Puchar Ligi Izraelskiej, a w sezonie 2019/20 grał dla Maccabi Tel Awiw, gdzie w ostatnim dniu kariery sięgnął po kolejne mistrzostwo i tytuł MVP finałów. Amerykanin otrzymał izraelskie obywatelstwo w marcu 2019 roku, a rok później przeszedł na judaizm ortodoksyjny. Swoją drogę podsumował krótko:
Podróż poprowadzi cię ścieżkami, których na początku nie dostrzegasz.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










