Igor Milicić pozostanie trenerem reprezentacji. Polski Związek Koszykówki oficjalnie potwierdził przedłużenie współpracy ze szkoleniowcem, który prowadzi Biało-Czerwonych od 1 października 2021 roku. To ważna decyzja nie tylko z perspektywy najbliższych miesięcy, ale również całego projektu, który ma doprowadzić Polskę do Mistrzostw Świata 2027 w Katarze.
Co istotne, komunikat pojawił się w momencie, w którym Kadra jest na fali. Polacy zakończyli pierwszą rundę kwalifikacji bez porażki, a po zwycięstwie z Holandią 92:84 w Tauron Arenie Kraków mają bilans 6–0. Dzięki temu do kolejnego etapu wchodzą z bardzo mocnej pozycji, a jednocześnie z trenerem, który od kilku lat daje reprezentacji ciągłość i jasno określony kierunek.
Igor Milicić z nową umową. W tle opcja na igrzyska w Los Angeles
Nowy kontrakt Milicicia został podpisany na rok i ma obowiązywać przynajmniej do zakończenia obecnego cyklu kwalifikacyjnego. Jeżeli reprezentacja Polski awansuje na Mistrzostwa Świata 2027, współpraca obejmie również sam turniej w Katarze. Jednocześnie PZKosz bierze pod uwagę dalsze przedłużenie umowy, w formule 1+1, aż do igrzysk olimpijskich w Los Angeles.
To nie jest więc wyłącznie techniczne przedłużenie kontraktu. To sygnał, że związek chce zachować stabilizację w najważniejszym momencie eliminacji. Tym bardziej że po ostatnich wynikach pozycja Milicicia wyraźnie wzrosła, a jak przyznał Łukasz Koszarek, trener był również „wyrywany przez inne drużyny”.
Walka o mistrzostwa świata powoli wchodzi w decydującą fazę. Po kilku miesiącach negocjacji doszliśmy do porozumienia z trenerem w kwestii przedłużenia kontraktu. Igor Milicić dalej będzie pełnił obowiązki szkoleniowca. Kontrakt został podpisany na rok, do zakończenia mistrzostw świata, oczywiście jeśli kadra tam awansuje. Duża praca ciągle jest do wykonania. W przypadku awansu bierzemy pod uwagę przedłużenie do igrzysk olimpijskich w Los Angeles — tak zwana opcja 1+1.
Reprezentacja kończy pierwszą rundę z bilansem 6–0
Decyzja o przedłużeniu współpracy zapadła w idealnym sportowo momencie. Reprezentacja Polski nie tylko zapewniła sobie awans do drugiej rundy kwalifikacji, ale zrobiła to w bardzo dobrym stylu. W poniedziałek Biało-Czerwoni pokonali Holandię 92:84, a wcześniej wygrali wszystkie pięć spotkań pierwszej fazy.
W praktyce oznacza to, że Polska przechodzi dalej z kompletem zwycięstw. To niezwykle ważne, ponieważ wyniki z pierwszej rundy są przenoszone do kolejnego etapu eliminacji. Innymi słowy: każde zwycięstwo z Łotwą, Austrią i Holandią realnie zwiększa szanse na wyjazd do Kataru.
Kraków na zakończenie pierwszej fazy
Mecz z Holandią miał już nie tylko wymiar wyników w tabeli, ale również symboliczne znaczenie. Tauron Arena Kraków przyciągnęła 8110 kibiców, a reprezentacja odpowiedziała zwycięstwem i utrzymaniem statusu drużyny niepokonanej. Najwięcej punktów dla Polski zdobył Kamil Łączyński, który zakończył spotkanie z dorobkiem 18 punktów.
Samo spotkanie nie było jednak spacerkiem. Holandia trzymała kontakt, szczególnie dzięki dobrej skuteczności z dystansu, natomiast Polacy znów pokazali spokój i dojrzałość. Dlatego końcowy wynik 92:84 ma większą wartość niż tylko „kolejna” wygrana. To potwierdzenie, że zespół Milicicia potrafi zamykać mecze, w których rywal długo pozostaje w grze.
Milicić chce medalu z reprezentacją Polski
Sam trener nie ukrywa, że przedłużenie umowy traktuje jako zaszczyt, ale również jako dużą odpowiedzialność. Milicić podkreślił, że kilka celów z reprezentacją już zrealizował, natomiast najważniejsze marzenia nadal są przed nim.
Dziękuję bardzo prezesowi Bachańskiemu oraz dyrektorowi Koszarkowi za zaufanie i za kolejną szansę, a także odpowiedzialność, którą chcę przyjąć na własne barki. To ogromny zaszczyt, rozpiera mnie duma. Musimy powalczyć o mistrzostwa świata. Kilka moich marzeń z kadrą już zrealizowałem, ale kilka zostało do zrobienia. Mierzę bardzo wysoko. Chcę, żeby kadra za mojej kadencji zdobyła medal. Mamy ciągle głód wygrywania.
Ten głód nie jest pustym hasłem. Za kadencji Milicicia Polska zajęła czwarte miejsce na EuroBaskecie 2022, a trzy lata później była szóstą drużyną kolejnych mistrzostw Europy. Jednocześnie kadra zaczęła przechodzić naturalną zmianę pokoleniową. Wciąż opiera się na doświadczonych liderach, ale coraz mocniej widać również nowe nazwiska.
Przed Polską mocniejsza grupa i znacznie trudniejsze testy
Druga runda eliminacji będzie już zupełnie innym poziomem rywalizacji. Polska trafiła do Grupy K, w której znalazły się również Chorwacja, Niemcy, Łotwa, Holandia i Izrael. Biało-Czerwoni zaczynają ten etap jako liderzy z bilansem 6–0, ale przewaga wypracowana w pierwszej rundzie nie daje jeszcze awansu.
Dlatego przedłużenie kontraktu Milicicia ma tak duże znaczenie. W kolejnych oknach reprezentacyjnych nie będzie czasu na eksperymenty organizacyjne ani zmianę filozofii gry. Potrzebna będzie kontynuacja, znajomość systemu i szybka adaptacja do rywali, którzy będą już znacznie mocniejsi niż w pierwszej fazie.
Stabilizacja zamiast ryzyka
W szerszym ujęciu PZKosz podjął decyzję, która wpisuje się w logikę obecnego momentu. Reprezentacja wygrywa, ma rozpoznawalną tożsamość i pozostaje w grze o awans na mundial. Jednocześnie Milicić zna grupę, potrafi pracować z liderami i nie boi się wprowadzać nowych zawodników.
Oczywiście najtrudniejsza część eliminacji dopiero przed Polską. Jednak właśnie dlatego ciągłość na ławce trenerskiej może być jednym z największych atutów Biało-Czerwonych. Reprezentacja nie zaczyna od zera. Przeciwnie — wchodzi w drugą rundę z bilansem 6–0, jasnym planem i trenerem, który dostał mandat do dalszej pracy.










