Jest decyzja w sprawie przyszłości najlepszego obecnie polskiego koszykarza. Jeremy Sochan uzgodnił roczną umowę z Portland Trail Blazers, o czym poinformował Shams Charania z ESPN, a porozumienie potwierdził agent zawodnika Deirunas Visockas z Gersh Sports. Dla 23-letniego skrzydłowego będzie to piąty sezon w NBA i trzeci klub w karierze.
Jak wyglądała ostatnia kampania Sochana?
Miniony sezon był dla Polaka najbardziej burzliwy w karierze, a zarazem najbardziej pamiętny. Sochan rozpoczął rozgrywki w San Antonio Spurs, gdzie jednak jego rola gwałtownie się skurczyła. W 28 spotkaniach notował zaledwie 4,1 pkt, 2,6 zb. i 1,0 as. w 12,8 min, choć przez trzy pierwsze sezony spędzał na parkiecie ponad 25 min. na mecz.
Rozwiązanie kontraktu nastąpiło 11 lutego, a już dwa dni później Polak związał się z New York Knicks na pozostałą część sezonu. Według ESPN o jego podpis walczyło wtedy aż dziesięć klubów. W Nowym Jorku również nie wywalczył jednak stałego miejsca w rotacji, ponieważ w 16 meczach sezonu zasadniczego grał średnio 6,9 min, a w play-offach 3,3 min przy 2,5 pkt na spotkanie.
Dlaczego to i tak był historyczny sezon?
Ponieważ zakończył się czymś, na co polska koszykówka czekała dekadami. Knicks pokonali w finale NBA właśnie San Antonio Spurs 4-1, przypieczętowując tytuł zwycięstwem 94:90 w piątym meczu 13 czerwca w Teksasie. Jalen Brunson zdobył wtedy 45 pkt i został MVP finałów, a nowojorczycy sięgnęli po mistrzostwo po raz pierwszy od 1973 roku.
Dzięki temu Sochan został pierwszym Polakiem w historii z mistrzowskim pierścieniem NBA. Dotychczas najbliżej był Marcin Gortat, który w 2009 roku przegrał finał z Orlando Magic. Co więcej, los ułożył tę historię wyjątkowo, bo Polak w jednym sezonie należał do obu finalistów, więc pierścień miał zapewniony niezależnie od wyniku serii.
Kariera Jeremy’ego Sochana w liczbach
Czy w Portland Sochan dostanie więcej minut?
Tu leży sedno tego transferu. Blazers zakończyli miniony sezon z bilansem 42-40 i po raz pierwszy od pięciu lat awansowali do play-offów, gdzie odpadli w pierwszej rundzie po porażce 1-4 z San Antonio Spurs. W nowym sezonie poprowadzi ich Micah Nori, dotychczasowy asystent w Minnesocie.
Kluczowa jest jednak struktura składu. Portland jest przeładowane na obwodzie, ponieważ dysponuje kwartetem Damian Lillard, Ja Morant, Jrue Holiday i Shaedon Sharpe, do którego dochodzi jeszcze Scoot Henderson. Morant trafił nad Willamette latem w wymianie za Jeramiego Granta i Krisa Murray’a, natomiast Lillard wraca po zerwaniu ścięgna Achillesa, przez które opuścił całe rozgrywki.
Na skrzydłach i pod koszem konkurencja jest nieco mniejsza. Liderem tej formacji pozostaje Deni Avdija, który w minionym sezonie zagrał w Meczu Gwiazd, a uzupełniają go Toumani Camara, Robert Williams III oraz Donovan Clingan. Dla wszechstronnego, silnego defensywnie skrzydłowego, potrafiącego kryć kilka pozycji, przestrzeń więc istnieje, ale czy Jeremy zdoła ją wykorzystać? Z pewnością musi wrócić do najlepszej swojej wersji, którą w ostatnim czasie niestety zatracił.
Jest jednak także drugi warunek, o którym Polak dobrze wie. Portland rzucało w minionym sezonie za 3 pkt na poziomie 34,3%, co dało dwudziesty siódmy wynik w lidze. To właśnie rzut z dystansu pozostaje największą słabością Sochana i to od jego poprawy zależy, czy roczny kontrakt zamieni się w coś więcej.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










