Kiedy w 2014 roku Joel Embiid trafiał do Filadelfii, miał być zbawcą, który przywróci miastu mistrzowski pierścień. 12 lat później, po kolejnym bolesnym pożegnaniu z play-offami – tym razem w formie druzgocącego sweepu (0-4) z rąk New York Knicks – cierpliwość ekspertów się wyczerpała. Kendrick Perkins, mistrz NBA i analityk ESPN, nie gryzł się w język na antenie First Take, ogłaszając „koniec tej ery”.
„Ten związek się wypalił”
Perkins, który już wcześniej w trakcie serii krytykował Embiida za brak dostępności, po niedzielnej klęsce 114:144 poszedł o krok dalej. Jego zdaniem, dla dobra obu stron, nadszedł czas na radykalny krok: transfer lidera.
„Dla Joela Embiida ten związek dobiegł końca. Czas, aby obie strony się rozeszły. Myślę, że byłoby to w najlepszym interesie organizacji, jak i samego zawodnika. Joel potrzebuje zmiany otoczenia, świeżego powietrza pod innym przywództwem” – grzmiał Perkins.
Mimo że Embiid dwoił i troił się w ostatnim meczu (24 pkt, 5 zb), 76ers wyglądali na zespół bezradny wobec intensywności Knicks. Kolejne urazy – kostki, biodra, a nawet niedawna operacja wyrostka – sprawiły, że „The Process” znów utknął na etapie obietnic bez pokrycia.
Maxey nowym królem Filadelfii?
Podczas gdy gwiazda Embiida w Mieście Braterskiej Miłości zaczyna przygasać pod ciężarem kontuzji, coraz jaśniej świeci Tyrese Maxey. To on, według wielu obserwatorów, powinien stać się nowym fundamentem zespołu. Brian Windhorst z ESPN tonuje jednak nastroje transferowe, przypominając o gigantycznym kontrakcie Embiida (192 mln USD), który czyni go niemal „nietransferowalnym”.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










