Wtorek nie przyniesie rozstrzygnięcia. Jak informuje Dave McMenamin z ESPN, 41-letni LeBron James nie planuje ogłosić dziś wyboru nowego klubu, a przeciągające się oczekiwanie zaczyna generować bardzo konkretne problemy dla zainteresowanych organizacji. Jednocześnie z Miami napłynęła odpowiedź na apele o telefon rekrutacyjny – Giannis Antetokounmpo powiedział wprost, że dzwonić nie zamierza.
„Nic się dzisiaj nie dzieje”
Insider ESPN uciął spekulacje krótkim komunikatem.
Powiedziano mi z wiarygodnego źródła, że nic się dzisiaj nie dzieje.
To istotne, ponieważ wtorek uchodził w amerykańskich mediach za potencjalny termin ogłoszenia. James nie wyznaczył jednak publicznie żadnej daty granicznej, a jego agent Rich Paul konsekwentnie powtarza, że decyzja nie zostanie podjęta w pośpiechu – mimo że wszystkie zainteresowane kluby przedstawiły już swoje oferty i materiały.
Wakacje, które psują szyki klubom
Najciekawszy fragment relacji McMenamina dotyczy jednak kulis. Reporter skontaktował się bowiem z przedstawicielami dwóch organizacji wciąż aktywnie zabiegających o Jamesa, a obie poruszyły ten sam, zaskakująco przyziemny wątek.
Sprawdziłem u dwóch osób, po jednej z dwóch różnych drużyn, które nadal aktywnie walczą o LeBrona, i obie wspomniały o tym, że mają zaplanowane rodzinne wakacje.
To nie oznacza, że skoro mają zaplanowane rodzinne wakacje, to zrezygnują z pościgu. Ale jest w tym oczekiwaniu pewna frustracja, która będzie narastać, jeśli to potrwa dłużej.
W praktyce oznacza to, że decydenci klubowi utknęli w zawieszeniu. Nie mogą bowiem ani zaplanować urlopu, ani domknąć innych ruchów kadrowych, dopóki nie poznają odpowiedzi.
Giannis: nie będę go werbował
Równolegle padły słowa, które warto zestawić z poniedziałkowym apelem Kendricka Perkinsa, wzywającego gwiazdora Heat, by „podniósł ten cholerny telefon”. Antetokounmpo odpowiedział na to bez wahania.
Nie sądzę, żebym mu cokolwiek proponował. Czuję, że zawsze w swojej karierze podejmował dobre decyzje. To pokazuje historia. Wszędzie, gdzie był, wygrywał.
Jeśli uważa, że organizacja Miami Heat to dobra decyzja dla niego i jego rodziny, powinien ją podjąć.
Powód takiej postawy jest przy tym prosty. Zdaniem 31-letniego Greka James doskonale zna to miejsce z autopsji.
Był już w Miami. Wie, czym Miami jest, i kiedy będzie gotowy, podejmie decyzję.
„Chciałbym się od niego uczyć”
Brak werbunku nie oznacza jednak braku zainteresowania. Wręcz przeciwnie – dwukrotny MVP nie ukrywał, że wspólna gra byłaby dla niego wartością samą w sobie.
To jeden z najlepszych zawodników, jacy kiedykolwiek grali w tę grę, jeśli nie najlepszy. Od pierwszego dnia daje drużynie bardzo wiele.
Dla mnie posiadanie takiego zawodnika byłoby wspaniałe: móc się od niego uczyć i podpytywać go o różne rzeczy. To osoba, na którą zdecydowanie patrzę z góry na dół, w sensie podziwu.
Przypomnijmy: Antetokounmpo trafił do Miami w czerwcowym megatransferze i wraz z Bamem Adebayo stanowi fundament przebudowanego składu. Ewentualny powrót Jamesa oznaczałby natomiast domknięcie klamry – na Florydzie grał bowiem w latach 2010–2014, zdobywając dwa mistrzostwa i awansując cztery razy z rzędu do finałów NBA.
Układ sił bez zmian
Sam ranking kandydatów pozostaje tymczasem stabilny. Według Shamsa Charanii najmocniej w grze są Cleveland Cavaliers, Miami Heat i Philadelphia 76ers. Golden State Warriors oraz Minnesota Timberwolves wciąż natomiast obserwują sytuację, choć znajdują się o krok dalej.
Dlatego cała liga pozostaje w trybie oczekiwania. Im dłużej to potrwa, tym większa będzie presja – i to nie tylko na samego Jamesa, ale też na całym rynku wolnych agentów, który od tygodni jest przez tę decyzję zablokowany.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










