Poznaliśmy prawdziwy moment przełomu w karierze LeBrona Jamesa. Zdaniem jego wieloletniego agenta Richa Paula to nie oferta z Filadelfii, lecz wiosenna, pierwszorundowa seria play-off z Houston Rockets przekonała 41-letniego gwiazdora, by odłożyć emeryturę. Lakers wygrali ją bez kontuzjowanego Luki Dončicia i niemal bez Austina Reavesa, co dało Królowi nową wiarę w rywalizację na najwyższym poziomie.
Seria, która zmieniła wszystko
Kluczowa okazała się rywalizacja, w której nikt nie stawiał na Lakers. Kalifornijczycy przystąpili bowiem do niej jako underdog, ponieważ Dončić pauzował przez całą serię, a Reaves pojawił się na parkiecie zaledwie w dwóch meczach. Mimo to Jeziorowcy pokonali Rockets 4-2. Właśnie ten scenariusz Paul wskazał jako punkt zwrotny.
Ta seria, moim zdaniem, przekonała go, żeby grać dalej. Myślę, że gdyby jakimś cudem przegrali 0-4 albo 1-4, mogłoby być inaczej. To dało nam kolejną przejażdżkę.
Agent, który ujawnił kulisy w podcaście Game Over, nie miał wątpliwości co do wagi tamtego czasu. W jego ocenie odporność, jaką James i osłabiony zespół pokazali przeciwko Houston, ostatecznie dostarczyła motywacji na co najmniej jeszcze jedną kampanię.
Popis Króla w decydującym meczu
Liczby w pełni tłumaczą tę narrację. W sześciu spotkaniach z Rockets James prowadził Lakers ze średnimi 23,2 pkt, 8,3 as. i 7,2 zb., a więc dorobkiem, którego próżno szukać u kogokolwiek innego w jego wieku. Co więcej, najlepsze zostawił na koniec.
W szóstym, rozstrzygającym meczu zdobył bowiem 28 pkt, a Los Angeles rozbiło rywala 98:78, zatrzymując Houston na najniższym wyniku w całym sezonie. Dzięki temu Jeziorowcy po raz pierwszy od 2023 roku awansowali do półfinału Konferencji Zachodniej.
Dalej było już jednak znacznie trudniej. W kolejnej rundzie broniąca tytułu Oklahoma City Thunder, mistrz z 2025 roku, nie dała rywalom żadnych szans i wygrała 4-0. W ostatnim meczu swojego 23. sezonu James notował 24 pkt i 12 zb., po czym przez tygodnie nie deklarował, czy zamierza kontynuować karierę. Emerytura pozostawała zatem realnym scenariuszem.
Decyzja podyktowana miłością do gry
Paul rozwinął też szerszy motyw, który jego zdaniem stoi za całą tą historią. Wieloletni agent i szef Klutch Sports wprost określił wybór Jamesa mianem decyzji emocjonalnej, a nie kalkulacji sportowej czy finansowej.
Nikt na tym poziomie nie jest tak spełniony i tak skuteczny w życiu, a wciąż chce grać. Nie wiem, co więcej można o tym powiedzieć, poza tym że ktoś jest po prostu obsesyjnie zakochany w koszykówce.
W tym kontekście cała układanka wreszcie się domyka. Najpierw seria z Houston przywróciła Jamesowi wiarę, że wciąż potrafi decydować o losach meczów play-off. Następnie wolność rynkowa pozwoliła mu wybrać kierunek, a przełomowy transfer Jaylena Browna uczynił z Filadelfii realnego pretendenta. W rezultacie zamiast pożegnalnej konferencji dostaliśmy zapowiedź rekordowego 24. sezonu, tym razem w barwach 76ers.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










