LeBron James wciąż nie ma klubu, a wraz z nim zamarł cały rynek wolnych agentów. Rich Paul poinformował Los Angeles Lakers pod koniec czerwca, że 41-letni skrzydłowy nie wróci do Kalifornii, jednak od tamtej pory nie padła żadna decyzja. Faworytami pozostają Cleveland, Miami i Philadelphia, natomiast reszta ligi po prostu czeka.
Trzy tygodnie ciszy. Rich Paul studzi emocje
To sytuacja bez precedensu we współczesnej NBA. Minęły bowiem trzy tygodnie od momentu, w którym agent poinformował Lakers, że James wybierze nowy adres na swój rekordowy, 24. sezon w lidze. Tymczasem większość klubów dawno zakończyła letnie transfery, a kalendarz nieubłaganie zbliża się do obozów przygotowawczych.
Sam Paul stanowczo zaprzecza, jakoby zwłoka miała charakter marketingowy. W podcaście „Game Over”, który prowadzi wspólnie z Maxem Kellermanem, agent postawił sprawę jasno.
Nie damy się popędzać. To jego wybór i kiedy go dokona, wtedy go dokona.
Co więcej, Paul zdementował doniesienia o tym, że kluby powinny zrobić coś więcej, aby przekonać jego klienta.
Kilka osób dzwoniło z pytaniem: Rich, czy jest coś jeszcze, co moglibyśmy zrobić? Moja odpowiedź brzmi: nie. Nie potrzebujemy, żebyście wychodzili poza schemat.
Warto dodać, że agent odciął się również od porównań z „The Decision” z 2010 roku. Wtedy James ogłosił odejście z Cleveland do Miami w telewizyjnym show. Tym razem, przynajmniej oficjalnie, żadnej inscenizacji nie będzie.
Cztery adresy na stole
Według Shamsa Charanii z ESPN uwaga Jamesa koncentruje się przede wszystkim na trzech klubach ze Wschodu: Cleveland Cavaliers, Miami Heat oraz Philadelphia 76ers. Golden State Warriors formalnie pozostają w grze, jednak ich pozycja wyraźnie osłabła. Dodatkowo w tle przewijały się Minnesota Timberwolves, które w międzyczasie sprowadziły LaMelo Balla.
Każdy z adresów ma inną logikę. Cleveland to bowiem opcja sentymentalna, czyli powrót tam, gdzie wszystko się zaczęło, u boku Donovana Mitchella i pod wodzą Kenny’ego Atkinsona. Miami z kolei oferuje jakość życia, brak stanowego podatku dochodowego oraz perspektywę gry z Giannisem Antetokounmpo i Bamem Adebayo, czyli w najbardziej fizycznej formacji podkoszowej od lat. Philadelphia stawia natomiast na czystą siłę składu, w którym Jaylen Brown, Tyrese Maxey i Joel Embiid mają realnie zagrozić broniącym tytułu Knicks. Golden State sprzedaje z kolei jedno: Stephena Curry’ego i wizję dwóch ikon pokolenia wreszcie w jednej szatni.
Efekt domina: rynek stoi w miejscu
Największym problemem nie jest jednak sama zwłoka, lecz jej konsekwencje dla reszty ligi. Dopóki bowiem James nie wybierze klubu, dopóty kilkunastu wartościowych zawodników nie może domknąć własnych umów.
Na liście oczekujących znaleźli się między innymi DeMar DeRozan, który mimo 18,4 pkt średnio padł ofiarą cięć finansowych w Sacramento, a także Jonathan Kuminga. Atlanta Hawks odrzuciła bowiem opcję klubową 23-letniego skrzydłowego opiewającą na 24,3 mln dolarów, przez co zawodnik trafił na otwarty rynek. Zainteresowanie wyrażają Lakers, natomiast Hawks dopuszczają też scenariusz sign-and-trade.
Bez kontraktów pozostają ponadto Russell Westbrook, Bradley Beal, Khris Middleton oraz Bruce Brown. Osobny przypadek stanowi James Harden, który odrzucił opcję zawodnika na 42,3 mln dolarów. W jego sytuacji decyzja Jamesa ma wymiar czysto finansowy, ponieważ przesądzi o tym, jakimi wyjątkami płacowymi dysponować będą Cavaliers. Pełne zestawienie ruchów tego lata prowadzimy na bieżąco w karuzeli transferowej 2026-27.
Wpadki, które rozgrzały to lato
Przeciągające się oczekiwanie doprowadziło do serii wizerunkowych potknięć. Miami przypadkowo opublikowało na YouTube materiał zapowiadający konferencję prasową z udziałem Jamesa, co klub później oficjalnie potwierdził jako pomyłkę. Wcześniej Kenny Atkinson pozwolił sobie na zbyt swobodne komentarze podczas transmisji z ligi letniej.
Tymczasem rynki predykcyjne zdążyły już przesunąć Miami Heat na pozycję zdecydowanego faworyta wyścigu. Warto jednak pamiętać, że Golden State straciło szanse głównie dlatego, że nie zgodziło się na warunki, jakich Washington Wizards żądali za Anthony’ego Davisa.
Co dalej
Oczekiwania mówią o rozstrzygnięciu w najbliższych dniach, jednak agent konsekwentnie odmawia podania terminu. Jedno pozostaje pewne: decyzja Jamesa nie zamknie tylko jednego transferu. W konsekwencji uruchomi bowiem lawinę ruchów, na które od tygodni czekają zarówno kluby aspirujące do tytułu, jak i kilkunastu wolnych agentów bez umowy.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










