Rynek wolnych agentów odmroził się po decyzji LeBrona Jamesa i natychmiast pojawił się nowy, gorący wątek. Według Shamsa Charanii z ESPN Cleveland Cavaliers oraz Golden State Warriors interesują się Mario Hezonją, skrzydłowym Realu Madryt. Sytuacja jest jednak znacznie bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać, ponieważ samo rozstanie 31-letniego Chorwata z hiszpańskim gigantem utknęło w proceduralnym sporze.
Dwaj pretendenci ustawiają się w kolejce
Kiedy James wybrał Filadelfię, kluby, które rezerwowały pod niego przestrzeń płacową, mogły wreszcie ruszyć z pozostałymi ruchami. W tym gronie znalazły się Cleveland i Golden State, a obie ekipy pilnie potrzebują wzmocnień na skrzydle. Właśnie dlatego trafiły na tego samego kandydata.
Kolejnym zawodnikiem, którym interesują się Cleveland i Golden State, jest Mario Hezonja.
Charania dodał, że Cavaliers rozważają dwa nazwiska: Jonathana Kumingę oraz właśnie Hezonję. Co istotne, Chorwat jawi się jako opcja prostsza logistycznie, ponieważ jego pozyskanie nie wymagałoby skomplikowanej konstrukcji sign-and-trade, jaka byłaby konieczna w przypadku Kumingi.
Skomplikowane rozstanie z Realem
Tu jednak zaczynają się prawdziwe schody. Hezonja rzeczywiście poinformował Real 20 lipca, że chce aktywować klauzulę wyjścia do NBA (wykup rzędu 850 tys. dolarów) i opuścić klub mimo kontraktu obowiązującego aż do 2029 roku.
Problem w tym, że według hiszpańskiej Marki oraz serwisu BlogDeBasket zawodnik nie dopełnił właściwej procedury. W rezultacie kontrolę nad negocjacjami przejął Real Madryt, a wykorzystanie klauzuli stało się dyskusyjne, ponieważ można ją uruchomić wyłącznie w przypadku podpisania kontraktu w NBA, a nie w innej lidze. Na ten moment żadnej umowy z klubem NBA nie ma. Dlatego pojawiają się spekulacje, że agenci Hezonji mogą szukać zespołu gotowego zaoferować niewielki kontrakt, umowę two-way albo tzw. Exhibit 10, czyli niegwarantowane minimum. Warto dodać, że nieprawidłowe użycie klauzuli grozi dochodzeniem i wysoką karą finansową.
W tle całej sprawy jest zresztą wątek personalny. Hezonja publicznie skrytykował bowiem zwolnienie trenera Sergia Scarioli i zatrudnienie Pedra Martíneza, co dodatkowo podsyciło jego chęć odejścia z Madrytu.
Dlaczego kluby NBA go chcą
Powód jest oczywisty, gdy spojrzeć na ostatnie lata Hezonji w Europie. W minionym sezonie w Realu notował bowiem 13,3 pkt, 4,0 zb. i 2,4 as., a do tego został wybrany MVP sezonu zasadniczego Ligi Endesa. Ponadto dołożył awans do finału Euroligi 2026, przegranego dopiero z Olympiakosem.
Jeszcze lepiej wygląda jego forma reprezentacyjna. W eliminacjach EuroBasketu Chorwat eksplodował bowiem średnimi 30,3 pkt, 9,3 zb., 3,8 as. i 2,0 pr. na mecz, pokazując pełne spektrum umiejętności. To właśnie ta wszechstronność czyni z niego łakomy kąsek, ponieważ potrafi rozciągać obronę rzutem za trzy, atakować kosz oraz bronić na kilku pozycjach. Dla klubów szukających doświadczonego skrzydłowego, a nie kolejnego młodego projektu, jego profil jest niemal idealny.
Pełną mapę letnich ruchów śledzimy w naszej karuzeli transferowej 2026/27.
To ważna wiadomość dla kadry Milicicia
Na koniec kwestia, która bezpośrednio dotyczy reprezentacji Polski. Hezonja to bowiem lider reprezentacji Chorwacji, a więc jednego z rywali Biało-Czerwonych w drugiej rundzie eliminacji mistrzostw świata. Podopieczni Igora Milicicia zmierzą się z Chorwatami 27 listopada w Polsce oraz 28 lutego na wyjeździe.
Tu pojawia się realna korzyść. Okna kwalifikacyjne w listopadzie i lutym przypadają bowiem w trakcie sezonu NBA, dlatego zawodnicy występujący za oceanem tradycyjnie nie są dostępni dla swoich kadr w tych terminach. W konsekwencji ewentualny powrót Hezonji do NBA prawdopodobnie oznaczałby, że Polska nie będzie musiała mierzyć się z najgroźniejszym chorwackim strzelcem w walce o Katar. Mimo że transfer wciąż nie jest przesądzony, dla polskich kibiców to wątek nie do przeoczenia.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










