Świat koszykówki wciąż nie ochłonął po kosmicznym czwartym meczu Finałów NBA, w którym New York Knicks odrobili 29-punktową stratę do San Antonio Spurs, wygrywając 107:106. Absolutnym bohaterem nocy w Madison Square Garden został reprezentant Wielkiej Brytanii, OG Anunoby. Skrzydłowy pobił swój rekord życiowy w play-offach (33 punkty), zaliczył kluczowy blok w obronie na De’Aarone Foxie i dobił rzut Jalena Brunsona w samej końcówce. Mimo gigantycznej euforii na trybunach i w szatni, Anunoby po meczu zaprezentował swój legendarny, niemal lodowaty spokój, kompletnie rozbrajając amerykańskich dziennikarzy.
„Gdyby na zegarze było 0.0, cieszyłbym się bardziej”
Podczas gdy Karl-Anthony Towns dusił go w uścisku, a zszokowani fani tłoczyli się wokół parkietu, OG Anunoby wyglądał, jakby właśnie skończył rutynowy, poranny trening. Zapytany na oficjalnej konferencji prasowej o swoje emocje po wykonaniu najważniejszej akcji w dotychczasowej karierze, odpowiedział z właściwym dla siebie, minimalistycznym urokiem:
„To całkiem fajne uczucie. Wszyscy w zespole byli niesamowicie podekscytowani, ja zresztą też jestem. Bardzo się cieszymy z tego momentu, ale w tym czasie jesteśmy już w pełni skoncentrowani na kolejnym spotkaniu. Gra się przecież nie skończyła. Spojrzałem w górę, żeby sprawdzić czas. Gdyby na tablicy było równe 0.0, moja ekscytacja byłaby znacznie większa. Ale zostało 1,2 sekundy, więc w mojej głowie była tylko jedna myśl: musimy teraz ustać w obronie. Chodziło o to, by pozostać obecnym, utrzymać koncentrację i nie cieszyć się zbyt wcześnie, bo mecz wciąż trwał” – tłumaczył stoicko Anunoby.
Instrukcje Mike’a Browna kluczem do historii
Brytyjczyk ze szczegółami opisał też chaotyczną, ostatnią akcję meczu, maksymalnie umniejszając swojej indywidualnej roli i wskazując na czysty instynkt oraz realizację przedmeczowych założeń trenera Mike’a Browna:
- Wznowienie gry: „Wprowadziłem piłkę z autu do Jalena [Brunsona]. Dostał całkiem dobrą pozycję do oddania rzutu, a ja po prostu natychmiast ruszyłem w stronę kosza, próbując walczyć na desce o jakąś dobitkę”.
- Finałowy rzut: „Piłka odbiła się od obręczy tak niefortunnie, że przeleciała mi nad głową, więc nie byłem w stanie złapać jej i wbić z góry potężnym wsadem. Spróbowałem po prostu delikatnie trącić ją końcówkami palców i na szczęście wpadła do siatki”.
Skrzydłowy Knicks przyznał, że kluczowy impuls do walki o zbiórki ofensywne dał mu sztab szkoleniowy:
„Trener Brown powtarzał mi regularnie, że muszę mocniej crashować deskę, zwłaszcza w ataku. Miałem wykorzystać swój zasięg, siłę i atletyzm, by zrobić tam różnicę. I dokładnie to wydarzyło się w samej końcówce”.
Mecz numer 5 odbędzie się w Teksasie, gdzie Knicks staną przed pierwszą, historyczną szansą na przypieczętowanie tytułu mistrzowskiego.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










