Reprezentacja Polski przegrała w Ergo Arenie z Niemcami 94:96 po dogrywce i nie przypieczętowała awansu na mistrzostwa świata 2027. Biało-Czerwoni odrobili dwunastopunktową stratę, jednak w samej końcówce zabrakło ostatniego rzutu.
Jak Polacy doprowadzili do dogrywki?
Początek nie zapowiadał emocji. Mistrzowie świata i Europy wygrali bowiem pierwszą kwartę 28:15, a do przerwy prowadzili 41:31. Trzecia odsłona również należała do gości, którzy po trzydziestu minutach byli na plusie 70:58.
Wtedy jednak zaczął się mecz, na który czekało dziesięć tysięcy kibiców w komplecie wypełnionej hali. Czwartą kwartę Biało-Czerwoni wygrali bowiem 25:13, a kluczowe okazały się jej ostatnie sekundy. Przy stanie 79:83 ciężar wzięli na siebie zawodnicy drugiego planu, a ostatnie cztery punkty regulaminowego czasu zdobył Michał Sokołowski, doprowadzając do remisu 83:83.
Niemcy mieli jeszcze akcję na wygraną. Dennis Schröder trafił, tyle że sędziowie dopatrzyli się nastąpienia na linię końcową, dlatego kosza nie uznano i spotkanie powędrowało do dogrywki.
Dogrywka: 7:0 dla Niemców i szalona pogoń
Dodatkowe pięć minut zaczęło się dla gospodarzy fatalnie. Schröder, Maodo Lô i Johannes Thiemann wyprowadzili bowiem swój zespół na prowadzenie 90:83, więc wydawało się, że temat jest zamknięty.
Polacy jednak nie odpuścili. Punkty Dominika Olejniczaka i Igora Milicicia juniora zbiły przewagę rywali, a na 17 sekund przed końcem Przemysław Żołnierewicz wyrównał na 94:94. Ergo Arena eksplodowała.
Rozstrzygnięcie przyszło z linii rzutów wolnych. Schröder wykorzystał obie próby na 96:94, po czym akcja Polaków zakończyła się faulem w ataku i piłką dla Niemiec. Chwilę później faul ofensywny popełnili także goście, ponieważ piłka nie zdążyła opuścić linii bocznej, dzięki czemu Biało-Czerwoni odzyskali posiadanie na 9,1 sekundy przed syreną. Ostatniej akcji nie udało się już jednak wykończyć celnym rzutem.
Sześciu Polaków nie dokończyło meczu
To liczba, która tłumaczy bardzo wiele. Do końcowej syreny nie dotrwała bowiem połowa rotacji trenera Igora Milicicia. Limit fauli przekroczył Sokołowski, Olejniczak, kapitan Mateusz Ponitka oraz Kamil Łączyński, natomiast Jordan Loyd opuścił parkiet po dwóch przewinieniach technicznych. Do tego doszedł uraz Aleksandra Balcerowskiego, który spędził na boisku tylko 13 minut.
W konsekwencji w decydujących momentach Milicić dysponował mocno okrojonym składem, a mimo to jego zespół i tak wyrównał w dogrywce. Warto dodać, że kilka rozstrzygnięć sędziowskich w tym spotkaniu wzbudziło duże emocje na trybunach i po polskiej stronie boiska.
Kto wyróżnił się w polskiej drużynie?
Statystycznie najlepszy był Ponitka, który zanotował 20 pkt, 8 zb. i 5 as. przy skuteczności 5/11 z gry. Znakomite spotkanie rozegrał też Milicić junior, autor 18 pkt, 8 zb. i 3 bl. przy 6/9 z gry.
Dwucyfrowy dorobek dołożył Olejniczak, kończąc mecz z 12 pkt i 10 zb., w tym pięcioma w ataku. Loyd zdobył 16 pkt w zaledwie 23 minuty, a Andrzej Pluta dorzucił 14 pkt i 5 as.
Po stronie rywali najskuteczniejszy był Schröder z 18 pkt i 5 as., natomiast prawdziwym utrapieniem polskich podkoszowych okazał się Thiemann. Zawodnik Bayernu Monachium zakończył bowiem mecz z 14 pkt i 12 zb., z czego aż sześcioma w ataku. Dodatkowo Isaac Bonga zanotował 5 przechwytów.
Co ta porażka oznacza dla awansu na MŚ 2027?
Awans nie został przypieczętowany, natomiast sytuacja Biało-Czerwonych pozostaje bardzo dobra. Polska ma bowiem po ośmiu meczach bilans 7-1 i 15 punktów, dokładnie tyle samo co Niemcy, a przed sobą jeszcze cztery spotkania drugiej rundy. Z sześciu zespołów grupy K awans do Kataru wywalczą trzy najlepsze.
Kalendarz jest znany. W listopadzie Biało-Czerwoni podejmą Chorwację 27 listopada, a trzy dni później pojadą na rewanż do Niemiec. Luty 2027 przyniesie natomiast domowy mecz z Izraelem 25 lutego oraz wyjazd do Chorwacji 28 lutego. Innymi słowy, do awansu wystarczy utrzymanie obecnego tempa, a przewaga nad czwartą drużyną tabeli pozostaje wyraźna.










