Tomas Satoransky, dotychczasowy kapitan FC Barcelony, otwarcie skrytykował kierownictwo klubu po tym, jak latem zakończył się jego drugi, czteroletni etap w Katalonii. 34-letni Czech podpisał roczny kontrakt z Hapoelem Tel Awiw, tłumacząc swoją decyzję problemami zdrowotnymi oraz frustracją związaną z podejściem władz piłkarskich klubu do sekcji koszykarskiej. Jednocześnie przyznał, że nie wie, ile jeszcze potrwa jego kariera.
Krytyka wobec kierownictwa piłkarskiego Barcelony
W rozmowie dla czeskiego portalu Seznam Zprávy, Satoransky nie owijał w bawełnę, oceniając, jak przez ostatnie lata traktowano koszykarską część klubu:
Barcelona była ogromnym rozczarowaniem pod względem tego, jak kierownictwo piłkarskie traktowało koszykówkę.
Dodał przy tym:
Przez ostatnie lata nieustannie stawiali nam przeszkody i pokazywali, że zwycięstwa w koszykówce nie są dla nich szczególnie ważne.
Te słowa nie są odosobnione. Jak wynika z niezależnych źródeł, sekcja koszykarska Barcelony od dłuższego czasu zmaga się z ograniczeniami finansowymi, starzejącym się składem i niewystarczającą głębią rotacji, co bezpośrednio wpłynęło na obciążenie Satoransky’ego na parkiecie.
Odejście Xaviego Pascuala przesądziło sprawę
Kluczowym momentem, który ostatecznie przekonał Czecha do odejścia, była decyzja trenera Xaviego Pascuala o zakończeniu współpracy z klubem. Pascual, który wrócił do Barcelony w listopadzie 2025 roku na drugi staż, ostatecznie aktywował klauzulę odejścia 14 lipca 2026 roku i podpisał trzyletni kontrakt z Dubai Basketball. Jego następcą w Katalonii został Aleksander Sekulić, 48-letni Słoweniec i selekcjoner reprezentacji Słowenii, który przed chwilą poprowadził Dubaj do triumfu w Lidze Adriatyckiej.
Kiedy trener Xavi Pascual zdecydował się nie kontynuować pracy, a moim zdaniem jest on jednym z najlepszych trenerów w Europie, miałem przeczucie, że to się nie uda.
– wyznał Satoransky i dodał:
Był jedyną osobą, która mogłaby mnie przekonać, żebym został.
Problemy z plecami i nowa, mniejsza rola u boku Micicia
Poza kwestiami instytucjonalnymi, Satoransky przyznał, że decydujący wpływ na jego decyzję miał również stan zdrowia. Ponieważ Barcelona nie dysponowała drugim wiarygodnym rozgrywającym, Czech regularnie musiał dźwigać na barkach nadmierny ciężar gry, co w konsekwencji doprowadziło do problemów z plecami, które dręczą go od półtora roku.
Miałem poważne problemy z plecami i przekraczałem swoje granice.
– przyznał wprost. W Hapoelu Tel Awiw, gdzie ofensywę ma prowadzić Vasilije Micić, Czech liczy na ograniczenie obciążenia i rolę drugiego lub trzeciego rozgrywającego zamiast dźwigania zespołu na własnych barkach.
Musiałem zmniejszyć swoje obciążenie i skupić się przede wszystkim na Eurolidze. Wycierpiałem już wystarczająco dużo.
Mimo zmiany otoczenia, poziom rozgrywek pozostaje zbliżony, ponieważ Hapoel również występuje w Eurolidze, choć w minionym sezonie odpadł w ćwierćfinale z Realem Madryt.
Niepewna przyszłość: kariera i kadra narodowa
Satoransky podkreślił, że wciąż jest zmotywowany do gry na najwyższym poziomie, jednak nie wie, jak długo jeszcze potrwa jego kariera. Zaznaczył, że nie interesuje go przedłużanie jej kosztem gry w słabszych rozgrywkach jedynie dla samej gry. Rozważa również swoją przyszłość w reprezentacji Czech, ponieważ najbliższy realny turniej dla kadry to dopiero EuroBasket 2029, kiedy rozgrywający będzie miał niemal 38 lat, co sam określił jako mało realny scenariusz. Jak podsumował, nadchodzący sezon w Tel Awiwie ma dać mu odpowiedź na pytanie, dokąd zmierza dalsza część kariery.










