Gospodarze nie zawiedli. Słowenia sięgnęła po trzeci w historii tytuł mistrza Europy do lat 20, pokonując w niedzielnym finale w Lublanie Serbię 84:65. To pierwsze złoto tej reprezentacji w tej kategorii wiekowej od 2004 roku. Dla polskiego kibica równie istotny pozostaje jednak inny wątek — kadra prowadzona przez Andrzeja Adamka zdołała obronić miejsce w dywizji A, i to po raz szósty z rzędu.
Słowenia dominuje na własnym podwórku
Finał długo pozostawał wyrównany, jednak gospodarze stopniowo przejmowali kontrolę nad wydarzeniami, by po zmianie stron ostatecznie odskoczyć rywalom. Najskuteczniejszym zawodnikiem mistrzów został Vit Hrabar z 18 punktami, przy czym o sile Słoweńców najlepiej świadczy fakt, że aż pięciu zawodników zakończyło spotkanie z dwucyfrowym dorobkiem punktowym.
Tytuł najbardziej wartościowego gracza turnieju powędrował do słoweńskiego obwodowego Marka Padjena, który notował średnio 15,7 pkt, 5,6 as. i 2,7 zb. na mecz. Znalazł się on również w najlepszej piątce imprezy, obok klubowego kolegi z kadry Urbana Kroflicia, Serba Nikoli Džepiny, Hiszpana Raula Villara oraz Francuza Mohameda Diakite.
Brązowy medal wywalczyła Hiszpania, która w meczu o trzecie miejsce pokonała Francję 65:54. To najlepszy wynik tej reprezentacji od 2022 roku, gdy sięgnęła po złoto.
Polska obroniła dywizję A
Turniej biało-czerwonych zaczął się jednak fatalnie. Podopieczni Andrzeja Adamka przegrali komplet spotkań grupowych — z Serbią 67:84, Łotwą 68:77, a następnie z Litwą aż 67:112, w meczu, w którym Mantas Juzenas zdobył rekordowe dla turnieju 46 punktów. Przełom przyszedł jednak w fazie pucharowej. Polacy postawili się faworyzowanej Francji, przegrywając 79:90 w spotkaniu o ćwierćfinał, a kluczową rolę odegrał tam Szymon Kiejzik z 22 punktami.
Decydujące okazało się starcie z Czechami w walce o miejsca 9–16. Biało-czerwoni wygrali 90:83 (19:19, 29:23, 24:10, 18:31), przypieczętowując utrzymanie w dywizji A. Bohaterem tamtego wieczoru został Zoran Milicić — syn selekcjonera seniorskiej reprezentacji Igora Milicicia — który zanotował 20 pkt, 5 zb. i 5 as. Następnie kadra rywalizowała w weekend o miejsca 9–12.
Warto przy tym podkreślić, jaki ciężar miało to zwycięstwo. Trzy najsłabsze reprezentacje turnieju spadają bowiem do dywizji B — i właśnie taki los spotkał pokonane przez Polaków Czechy, a wraz z nimi Belgię i Rumunię. Ich miejsca w przyszłorocznej edycji zajmą Islandia, Ukraina i Szwecja.
Talenty, które warto zapamiętać
Dla polskiej koszykówki ten turniej ma zresztą wymiar znacznie szerszy niż tylko utrzymanie. W składzie Adamka grali bowiem zawodnicy, którzy właśnie podpisują pierwsze poważne kontrakty w ORLEN Basket Lidze. Aleksander Kornacki, mierzący około 210 cm podkoszowy wracający z amerykańskich akademii, został właśnie zawodnikiem Energa Czarnych Słupsk. Karol Prochorowicz związał się z Energa Treflem Sopot, a Jakub Galewski z Orlen Zastalem Zielona Góra — obaj umowami do końca sezonu 2028/29.
Dodatkowo Baganc kontynuuje karierę w NCAA, natomiast Milicić na co dzień gra w Niemczech. Dla porównania, przed rokiem w Heraklionie Polacy zajęli 10. miejsce, a w 2024 roku w Gdyni — ósme wśród szesnastu reprezentacji.










