Jeremy Sochan podpisał roczną, niegwarantowaną umowę z Portland Trail Blazers i trafia do jednego z najbardziej nietypowych miejsc w całej NBA. Rip City to klub z jednym mistrzostwem, rekordem frekwencji, którego nikt nie bił przez dwie dekady, i właścicielem, który właśnie kłóci się z miastem o 600 milionów dolarów. Sprawdzamy, co ten wybór realnie oznacza dla Polaka.
Decyzja zapadła szybko, jednak jej konsekwencje będą się rozgrywać przez cały sezon. Dla 23-letniego skrzydłowego Portland to trzeci klub w karierze i piąty sezon w lidze. Warto jednak spojrzeć na tę przeprowadzkę szerzej niż tylko przez pryzmat rotacji, ponieważ Jeremy Sochan trafia do miasta i organizacji, które w NBA nie mają odpowiednika.
Dlaczego Portland to dobre miejsce dla Sochana?
Przede wszystkim liczy się arytmetyka składu. Blazers oddali latem Jeramiego Granta i Krisa Murray’a do Memphis w wymianie za Ja Moranta, przez co lista skrzydłowych skurczyła się do dwóch pewnych nazwisk: Deni Avdija i Toumani Camara. Za nimi jest pustka, a przecież Camara mierzy zaledwie 201 centymetrów i ogrywanie go na pozycji czwórki przez cały sezon byłoby ryzykiem.
Dodatkowo profil Sochana wpisuje się dokładnie w to, czego Portland brakuje. Polak przy 203 centymetrach wzrostu i zasięgu ramion około 213 centymetrów potrafi kryć rywali od rozgrywających po środkowych, a jego atutem pozostają zbiórki i defensywna wszechstronność. To właśnie tożsamość, którą klub zbudował za czasów Tiago Splittera i ją chce utrzymać.
Warto dodać, że zmienił się także szkoleniowiec. Nowym trenerem został Micah Nori, przez pięć lat prawa ręka Chrisa Fincha w Minnesocie, uznawany za twórczego stratega ofensywnego, ceniącego szybkie tempo i nietypowe zestawienia personalne.
To zespół z ogromnym talentem i nie mogę się doczekać rozpoczęcia pracy z zawodnikami oraz sztabem.
– powiedział Nori w komunikacie z 23 czerwca. Trener, który słynie z żonglowania składami, to dla gracza pokroju Sochana lepsza wiadomość niż sztywny system.
Co w Portland może pójść nie tak?
Kontrakt. Umowa jest niegwarantowana, co potwierdził Sean Highkin z Rose Garden Report, a Sochan pojedzie na obóz przygotowawczy walczyć o miejsce w piętnastce. Klub zapowiadał wcześniej, że sprowadzi kilku zawodników na takich warunkach, by rywalizowali między innymi z Micahem Potterem o ostatnie miejsca w składzie.
Drugim problemem jest rzut. Sochan trafia w karierze 28,6% za 3 pkt, tymczasem Portland w minionym sezonie rzucało z dystansu na poziomie 34,3%, co dało dwudziesty siódmy wynik w lidze. Innymi słowy, Polak przychodzi do drużyny, która najbardziej potrzebuje strzelców, a sam strzelcem nie jest. Dlatego właśnie od poprawy tego elementu zależy, czy roczna umowa zamieni się w cokolwiek trwalszego.
Poza tym pozostaje kwestia nadmiaru graczy w rotacji. Na obwodzie Nori ma Damiana Lillarda, Moranta, Jrue Holiday’a, Shaedona Sharpe’a i Scoota Hendersona, a pod koszem Donovana Clingana, Roberta Williamsa III oraz Yanga Hansena. W konsekwencji minuty na skrzydle to jedyna realna nisza, jednak żeby ją zająć, trzeba najpierw przetrwać obóz.
Skąd wzięło się „Rip City”? Krótka historia Trail Blazers
Klub powstał w 1970 roku jako drużyna ekspansyjna, razem z Cleveland Cavaliers i Buffalo Braves. Legendarne hasło narodziło się jednak przypadkiem 18 lutego 1971 roku, gdy w meczu z Lakers Jim Barnett trafił z niemal połowy boiska, a komentator Bill Schonely krzyknął do mikrofonu „Rip City!”. Sam do końca życia przyznawał, że nie wie, skąd wzięły mu się te słowa. Dziś przed halą stoi pomnik z tym napisem, w którym brakuje jednej litery, żeby kibic mógł stanąć w jej miejscu.
Jedyne mistrzostwo przyszło w 1977 roku, kiedy zespół prowadzony przez Jacka Ramsay’a, z Billem Waltonem w roli MVP finałów, pokonał Philadelphię 76ers 4-2. Numer 77 wisi zresztą pod sufitem właśnie na cześć tamtego triumfu. Później były jeszcze dwa finały, w 1990 roku przegrane z Detroit i w 1992 roku z Chicago Michaela Jordana.
Europejski wątek również istnieje, i to mocny. To Portland wybrało w drafcie Dražena Petrovicia, który zaczynał w NBA właśnie nad rzeką Willamette, a w 1986 roku sięgnęło po Arvydasa Sabonisa, choć Litwin dotarł do Oregonu dopiero dziewięć lat później. Z drugiej strony to samo Portland ma na koncie dwa najgłośniejsze błędy draftowe w historii ligi, czyli Sama Bowiego przed Jordanem w 1984 roku i Grega Odena przed Kevinem Durantem w 2007 roku.
Osobny rozdział to kibice. Od 9 kwietnia 1977 roku do 16 listopada 1995 roku Blazers wyprzedali 814 kolejnych meczów u siebie, co przez lata było rekordem amerykańskiego sportu zawodowego. Powód był prosty: do 2011 roku, gdy zadebiutowali piłkarze Portland Timbers, koszykarze byli jedyną drużyną z wielkiej ligi w całym stanie.
Portland, czyli światowa stolica sportowego obuwia
Dla zawodnika, który jest jednocześnie gwiazdą stylu, to być może najciekawszy element całej układanki. W aglomeracji Portland mieści się światowa centrala Nike, ulokowana na 116-hektarowym kampusie pod Beaverton, a także północnoamerykańska siedziba Adidasa przy North Greeley Avenue, cztery mile od centrum miasta. Do tego dochodzą Columbia Sportswear, KEEN, zachodnie biuro Under Armour oraz amerykańska centrala szwajcarskiego On.
Region skupia ponad 43 tysiące pracowników branży odzieży sportowej w około 800 firmach, dlatego bywa nazywany stolicą sportowego obuwia Ameryki Północnej.
Jak się żyje w Portland? Deszcz, brak VAT-u i wysokie podatki
Miasto leży w stanie Oregon, nad rzeką Willamette, w cieniu wulkanicznego Mount Hood, a jego przydomek brzmi Rose City. Slogan „Keep Portland Weird” mówi o lokalnej kulturze więcej niż jakikolwiek przewodnik.
Portfel wygląda jednak inaczej niż w Nowym Jorku czy Teksasie. Oregon jest jednym z zaledwie pięciu stanów bez podatku od sprzedaży, natomiast stanowy podatek dochodowy sięga 9,9% już przy dochodzie powyżej 125 tysięcy dolarów rocznie. Mieszkańcy Portland dopłacają jeszcze podatki hrabstwa Multnomah oraz dystryktu Metro, co przy najwyższych dochodach daje łącznie nawet około 13,4%. W praktyce oznacza to, że Portland od lat przegrywa negocjacje z klubami z Florydy i Teksasu, gdzie stanowego podatku dochodowego nie ma wcale.
Moda Center, Dundon i widmo przeprowadzki
To najgorętszy wątek całej sprawy. Nowym właścicielem klubu jest Tom Dundon, ten sam, który w tym roku sięgnął po Puchar Stanleya z Carolina Hurricanes. Jego pierwsze miesiące w Oregonie zdominowały cięcia kosztów, zwolnienia w biurze i spór z miastem o remont hali.
Moda Center została otwarta w 1995 roku i należy do miasta, a modernizacja wyceniana jest na 600 milionów dolarów. Legislatura stanu Oregon zatwierdziła 365 milionów, jednak pod warunkiem, że dołożą się Portland (120 milionów) oraz hrabstwo Multnomah (88 milionów). Jeśli któraś ze stron się wycofa, stanowe pieniądze przepadają z końcem 2026 roku. Tymczasem Dundon publicznie odmawia dokładania własnych środków, a rada miasta domaga się szczegółowych planów wydatków.
W przygotowanym term sheecie miasto zaproponowało 20-letnie zobowiązanie klubu do gry w Moda Center co najmniej do 2047 roku, z obowiązkiem zwrotu publicznych pieniędzy w razie przeprowadzki. Obecna umowa najmu obowiązuje tylko do 11 października 2030 roku. Publiczne wysłuchania zaplanowano na 5 i 6 sierpnia, a głosowanie rady nad term sheetem na 12 sierpnia. Klub konsekwentnie zaprzecza, jakoby rozważał relokację, jednak w regionie, który stracił już SuperSonics z Seattle, takie zapewnienia brzmią mało uspokajająco.
Co ten ruch znaczy dla naszej kadry?
Jeśli Sochan utrzyma się w składzie, zostanie pierwszym Polakiem w historii Portland Trail Blazers. Przed nim w NBA grało bowiem tylko trzech naszych koszykarzy, czyli Cezary Trybański, Maciej Lampe i Marcin Gortat, a żaden z nich nigdy nie reprezentował barw klubu z Oregonu.
Reprezentacji to jednak na razie nie dotyczy. Igor Milicić umieścił Sochana w szerokiej, 33-osobowej kadrze na sierpniowe okno, ale w wąskim, 17-osobowym składzie zabrakło już jego nazwiska. Biało-Czerwoni, którzy pierwszy etap eliminacji do mistrzostw świata 2027 zakończyli z kompletem sześciu zwycięstw, zagrają 27 sierpnia z Izraelem w Rydze, a 30 sierpnia w Ergo Arenie z mistrzami świata i Europy Niemcami. Zgrupowanie rusza 13 sierpnia w Krakowie, czyli dokładnie wtedy, gdy Sochan powinien szykować się do walki o miejsce w rotacji Noriego.
Klub i miasto w liczbach
Zanim Polak zamelduje się w Oregonie, warto znać kontekst, w który wchodzi. Poniższe zestawienie tłumaczy, dlaczego Rip City żyje koszykówką inaczej niż jakiekolwiek inne miasto w lidze, a jednocześnie dlaczego kolejny sezon może tam być wyjątkowo nerwowy.
Wszystkie ruchy tego lata zbieramy na bieżąco w karuzeli transferowej 2026/27, a pełny profil klubu znajdziesz w bazie drużyn NBA.
Co dalej?
Najbliższy konkret to nie parkiet, lecz ratusz. Rada miasta Portland wysłucha opinii mieszkańców 5 i 6 sierpnia, a 12 sierpnia zagłosuje nad term sheetem dotyczącym remontu Moda Center. Dopiero potem, jesienią, ruszy obóz przygotowawczy, na którym Sochan będzie walczył o gwarancję kontraktu.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










