Golden State Warriors mogą szykować się na krótką przerwę swojego lidera. Stephen Curry doznał stłuczenia prawego uda i – według najnowszych doniesień – opuści co najmniej kilka spotkań, choć uraz nie wygląda na groźny długoterminowo.
Wstępna diagnoza i plan powrotu
Według informacji Anthony’ego Slatera z ESPN, Curry opuścił końcówkę środowego meczu z Rockets, kulejąc i trzymając się za prawe udo. Po wstępnych badaniach zdiagnozowano stłuczenie mięśnia czworogłowego, a klub czeka jeszcze na MRI, które potwierdzi skalę urazu.
Źródła Shamsa Charanii i Slatera przekazały, że Warriors spodziewają się około tygodnia przerwy, może nieco więcej. Zespół zakłada, że Curry ominie mecz z Pelicans w sobotę oraz starcie z Thunder we wtorek, a jego powrót może nastąpić podczas trzymeczowej serii wyjazdowej, startującej w przyszły czwartek w Filadelfii.
Jak doszło do urazu?
Curry ucierpiał po dwóch zderzeniach w czwartej kwarcie. Najpierw został przewrócony, broniąc Amena Thompsona przy 3:24 do końca, a chwilę później ponownie znalazł się na parkiecie po kontakcie przy wjeździe na kosz, zakończonym faulem ofensywnym.
Mimo to Steve Kerr próbował zachować spokój:
– Byłem po prostu szczęśliwy, że to udo, a nie kostka czy kolano – powiedział szkoleniowiec. – Ale jeśli Steph będzie musiał pauzować? To oczywiście zmienia wszystko — nasze rotacje, sposób gry, to, przez kogo prowadzimy atak. Zobaczymy – dodał Kerr.
Wg Nicka Friedella z The Athletic, w szatni panował nastrój, że Curry straci co najmniej kilka spotkań.
Kolejne kłopoty Warriors — i frustracja weteranów
To nie jedyny uraz w meczu z Rockets. Gary Payton II skręcił lewą kostkę i także nie wrócił na parkiet.
Warriors przegrali 100–104, spadając do bilansu 10–10 i notując czwartą porażkę w pięciu ostatnich meczach. Po spotkaniu weterani Jimmy Butler i Draymond Green nie kryli rozczarowania poziomem gry drużyny, zwłaszcza w defensywie.
Butler nie przebierał w słowach:
– Nie boksujemy, nie trzymamy się założeń. Pozwalamy każdemu robić, co chce — otwarte rzuty, wejścia, wolne. To smutne… Dużo naszego wysiłku zależy od ofensywy. Kiedy trafiamy, świętujemy. Gdy nie – spuszczamy głowy, nie wracamy do obrony, faulujemy, robimy wszystko, co najgorsze – mówił Butler.
Zapytany o te komentarze, Draymond Green od razu odparł:
– Nasza obrona to g… – mimo że statystycznie Warriors wciąż są w czołowej dziesiątce ligi w defensive rating.
– Tu nie chodzi o liczby. Jak się czujesz, będąc na boisku? To jedno rozczarowanie za drugim. Obrona to kwestia nastawienia. Jeśli są ciągłe letdowny, tracisz pewność, tracisz charakter i stajesz się miękkim zespołem – kontynuował Green.
Na koniec dodał:
– To wymaga, żeby każdy z nas wziął swój pojedynek na siebie. Jeśli każdy to zrobi, możemy funkcjonować jako drużyna. Ale teraz jesteśmy — i mówię WE — indywidualnie piekielnie słabi – zakończył.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.











