Real Madryt po raz pierwszy w tym sezonie pokonał Barcelonę w meczu wyjazdowym! Drużyna Pabla Lasa zwyciężyła 101:92 w Palau Blaugrana, a bohaterem spotkania został Trey Lyles, który zagrał fenomenalny mecz i poprowadził „Królewskich” do triumfu w pierwszym El Clásico sezonu.
Dominacja od pierwszej minuty
„Blancos” jeszcze nie wygrali poza własnym parkietem, ale zrobili to, gdy liczyło się najbardziej. Od pierwszego gwizdka Real kontrolował tempo gry i trafiał niemal każdy rzut, zapisując na koncie rekordowe 58 punktów w pierwszej połowie – żaden zespół w historii nie zdobył tylu punktów w Palau Blaugrana po dwóch kwartach.
Prowadzenie 58:48 na przerwę mogło być nawet wyższe, bo to Real dyktował warunki.
Trey Lyles show!
Nowy nabytek Realu, Trey Lyles, rozegrał prawdziwy koncert. Amerykanin zdobył 29 punktów, będąc nie do zatrzymania dla defensywy Barcelony. Wspierali go Facundo Campazzo (12), Theo Maledon (12) i Mario Hezonja (15).
Po przerwie Lyles kontynuował swoje show, powiększając przewagę do 68:52, a Real spokojnie kontrolował mecz do końca, wchodząc w czwartą kwartę z prowadzeniem 85:69.
Ostatecznie „Los Blancos” wygrali 101:92, wyrównując bilans w tabeli Euroligi do 5-4, taki sam jak FC Barcelona.
Bez odpowiedzi rezerwowych Barcelony
Barça nie potrafiła znaleźć odpowiedzi na ofensywę Realu – liderami byli Clyburn (17), Punter (18) i Vesely (15), jednak ławka rezerwowych nie wniosła praktycznie nic, co znacząco ograniczyło możliwości gospodarzy.
Real Madryt wysyła więc mocny sygnał – zarówno do Barcelony, jak i do całej Europy: ta drużyna wróciła na mistrzowski tor.
fot. FC Barcelona











