Wielkie święto w Madison Square Garden zostało brutalnie odłożone w czasie. Po 46 dniach absolutnej dominacji i historycznej serii 13. zwycięstw z rzędu w play-offach, New York Knicks musieli po raz pierwszy zaznać smaku porażki. Wszystko za sprawą genialnego Victora Wembanyamy, który rozegrał niema perfekcyjne spotkanie, prowadząc San Antonio Spurs do niezwykle cennego triumfu 115:111 w Meczu nr 3 Finałów NBA. Teksańczycy zmniejszają straty w serii do stanu 1-2, udowadniając, że walka o pierścień mistrzowski dopiero się rozpoczyna.
Odkupienie Wemby’ego i zimna krew debiutanta
Victor Wembanyama, którego kosztowna strata w końcówce Meczu nr 2 przekreśliła szanse Spurs w Teksasie, wyciągnął surowe wnioski z tamtej lekcji. Mierzący 224 cm Francuz od pierwszych minut demolował defensywę Knicks, kończąc zawody z dorobkiem 32 punktów, 8 zbiórek oraz 6 asyst. Kluczowa dla losów meczu okazała się czwarta kwarta, w której lider Spurs zdobył aż 10 oczek, dając swojej drużynie upragniony dystans.
Spurs od początku rzucili się rywalom do gardeł, trafiając aż 9 z pierwszych 11 rzutów z gry i obejmując dwucyfrowe prowadzenie już po niespełna pięciu minutach (33:22 po Q1). W decydujących momentach, obok Wembanyamy, wielkie rzuty trafiali De’Aaron Fox oraz rewelacyjny debiutant Stephon Castle. Młody obrońca uzbierał aż 23 punkty, w tym kluczową trójkę na 1:53 przed końcem (111:104) oraz dwa bezbłędne rzuty wolne na 6,8 sekundy przed końcową syreną, które ostatecznie przypieczętowały triumf gości.
Celebryci, polityczne gwizdy i strzelecki paraliż Townsa
Mecz w legendarnej Madison Square Garden przyniósł gigantyczne emocje nie tylko sportowe. Na trybunach, pośród nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa Secret Service, zasiadł prezydent Donald Trump, który podczas odgrywania hymnu narodowego został głośno wygwizdany przez nowojorską publiczność. Na prestiżowych miejscach przy parkiecie pojawili się również absolutni ulubieńcy Nowego Jorku — ikony sportu Derek Jeter oraz Eli Manning.
„Jestem pewien, że Victor ma wiele różnych źródeł motywacji” – przyznał po meczu trener Spurs, Mitch Johnson. „Nie sądzę jednak, aby ktokolwiek z nas był zaskoczony lub oczekiwał czegoś innego niż tak potężny, silny występ w jego wykonaniu”.
Kibice Knicks, którzy zapłacili pięciocyfrowe sumy za bilety z nadzieją na zbliżenie się do pierwszego od 1973 roku tytułu, przeżyli spore rozczarowanie. Co prawda Jalen Brunson dwoił się i troił, zdobywając 32 punkty, a OG Anunoby wsparł go kapitalną linijką 28 oczek (w tym zrywem w drugiej kwarcie, dzięki któremu Knicks prowadzili do przerwy 64:57), to jednak gospodarzom zabrakło wsparcia pod koszem. Karl-Anthony Towns został całkowicie zneutralizowany przez Wembanyamę i uzbierał zaledwie 11 punktów, z kolei Mikal Bridges błyskawicznie złapał problemy z faulami, co kompletnie posypało ofensywną rotację nowojorczyków w czwartej odsłonie.
Mecz numer 4 zaplanowano na noc ze środy na czwartek (11 czerwca) o godzinie 02:30 czasu polskiego w Nowym Jorku. Dzięki poniedziałkowej wygranej Spurs zagwarantowali sobie powrót do Teksasu na Mecz nr 5, który odbędzie się w najbliższą sobotę.
| Zawodnik (Klub) | Punkty (PTS) | Zbiórki (REB) | Asysty (AST) |
|---|---|---|---|
| Victor Wembanyama (Spurs) | 32 | 8 | 6 (10 pkt w Q4) |
| Stephon Castle (Spurs) | 23 | — | Kluczowe rzuty wolne |
| Jalen Brunson (Knicks) | 32 | — | Próba comebacku w Q4 |
| OG Anunoby (Knicks) | 28 | — | Seria rzutów w 2. kwarcie |
| Karl-Anthony Towns (Knicks) | 11 | — | Zneutralizowany w ataku |
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










