Powrót Xaviego Pascuala do Palau Blaugrana był dokładnie taki, jakiego oczekiwał – zwycięski. Barça po ciężkim, fizycznym starciu pokonała ASVEL 88:78, choć wynik końcowy nie oddaje skali wysiłku, jaki musieli włożyć gospodarze.
Cięższy mecz, niż wskazuje wynik
Xavi Pascual zapowiadał, że starcie z ASVEL nie będzie spacerkiem — i ponownie miał absolutną rację. Choć francuska drużyna znajduje się na dole tabeli, w Barcelonie grała bez kompleksów. Po pierwszej kwarcie gospodarze prowadzili jedynie 20:19, a do przerwy różnica nadal wynosiła zaledwie punkt (45:44).
ASVEL wychodzi na prowadzenie
Przerwa zupełnie nie pomogła Katalończykom. W trzeciej kwarcie to ASVEL przejął inicjatywę, budując solidną przewagę 61:56. Najjaśniejszą postacią gości był Nando De Colo — autor 22 punktów, w tym perfekcyjnego 12/12 z linii rzutów wolnych, a także 6 asyst.
Rezerwowi odmienili mecz
Właśnie wtedy błysnęli bohaterowie z ławki. Juani Marcos oraz Myles Cale dali Barçy impuls energii, którego tak bardzo potrzebowała. Dzięki ich wejściu gra gospodarzy wreszcie nabrała tempa, co pozwoliło Blaugranie odzyskać kontrolę nad spotkaniem.
Pewna końcówka
W czwartej kwarcie Barcelona była już w odpowiednim rytmie i bez większych problemów utrzymała wypracowaną przewagę do samego końca meczu.
Najwięcej punktów dla Barçy zdobył Kevin Punter – 23. Toko Shengelia oraz Dario Brizuela dołożyli po 15.










