Po 637 dniach oczekiwania koszykarze FC Barcelony wreszcie przełamali fatalną serię w El Clasico. W niedzielne popołudnie, w meczu na szczycie Liga Endesa, Barcelona pokonała na wyjeździe Real Madryt 105:100 i zakończyła passę dziewięciu kolejnych porażek z odwiecznym rywalem.
Wczesny niedzielny rzut sędziowski przyniósł kibicom ogromne emocje. W Movistar Arena spotkały się dwie najlepsze drużyny hiszpańskiej ligi, a stawka była wyjątkowa – prestiż, honor i przerwanie długiej, bolesnej serii.
Laprovittola i Punter poprowadzili Barcelonę
Największym bohaterem gości był Nicolas Laprovittola, który przeciwko byłemu klubowi zdobył 19 punktów (7/7 z rzutów wolnych, 5/11 z gry) oraz rozdał 9 asyst. Argentyńczyk znakomicie kontrolował tempo gry i był mózgiem ofensywy Barcelony.
Równie ważną rolę odegrał Kevin Punter, autor 19 punktów, a cenne wsparcie zapewnił także Tomas Satoransky. Czeski rozgrywający zakończył mecz z dorobkiem 16 punktów, trafiając wszystkie cztery rzuty zza linii trzech punktów.
Hezonja błyszczał, ale to było za mało
Po stronie Realu Madryt najjaśniejszą postacią był Mario Hezonja, który przeciwko swojemu byłemu zespołowi zdobył aż 27 punktów (7/8 z linii rzutów wolnych, 7/9 za dwa). Gospodarze walczyli do samego końca, jednak skuteczność Barcelony w kluczowych momentach okazała się decydująca.
Koniec fatalnej serii
To zwycięstwo jest pierwszą wygraną Barcelony w El Clasico we wszystkich rozgrywkach od 639 dni. W tym czasie Blaugrana przegrała dziewięć kolejnych spotkań z odwiecznym rywalem.
Po tym meczu Barcelona zajmuje czwarte miejsce w tabeli Liga Endesa z bilansem 10–4, natomiast Real Madryt wciąż pozostaje liderem, legitymując się bilansem 12–2.
Składy i statystyki
Real Madryt: Mario Hezonja 27, Facundo Campazzo 15, Walter Tavares 10, Andres Feliz 10, Sergio Llull 9 (8 asyst).
FC Barcelona: Nicolas Laprovittola 19 (9 asyst), Kevin Punter 19, Tomas Satoransky 16, Joel Parra 13 (7 zbiórek), Willy Hernangomez 8 (10 zbiórek).
fot. FC Barcelona










