Drugi rok z rzędu Beşiktaş GAİN Stambuł staje się katem faworyzowanego Anadolu Efes, eliminując giganta w półfinale Pucharu Turcji. Po niezwykle intensywnym spotkaniu „Czarne Orły” zwyciężyły 91:82, meldując się w wielkim finale turnieju. Dla polskiego kibica najistotniejszym wątkiem był występ naturalizowanego reprezentanta Polski, Jordana Loyda, który dwoił się i troił w barwach Efesu.
Beşiktaş zdominował start, Efes gonił po przerwie
Zawodnicy Beşiktaşu weszli w mecz z ogromną energią, wykorzystując brak koncentracji w obronie rywali. Do przerwy prowadzili aż 53:39, kontrolując tempo gry. Anadolu Efes, podrażniony taką stratą, rzucił się do odrabiania strat w trzeciej kwarcie.
Dzięki świetnej postawie P.J. Doziera (24 pkt) oraz wsparciu Jordana Loyda, Efes na moment objął nawet jednopunktowe prowadzenie (63:62). Ostatnia odsłona należała jednak ponownie do Beşiktaşu, który zachował więcej zimnej krwi w końcówce i odskoczył na bezpieczny dystans.
„Polski” akcent w Stambule: Solidny mecz Jordana Loyda
Jordan Loyd, który w lipcu 2025 roku otrzymał polskie obywatelstwo i stał się filarem naszej kadry narodowej, był jedną z jaśniejszych postaci w talii trenera Pablo Laso. „Loydiński” spędził na parkiecie aż 33 minuty.
Statystyki Jordana Loyda w półfinale:
• Punkty: 13
• Zbiórki: 6 (wszystkie w obronie)
• Skuteczność: 5/10 z gry (50%), w tym 2/4 za trzy punkty
• Pozostałe: 2 przechwyty, 3 faule
Mimo solidnego double-digit scoringu i dużej pracy w defensywie, Loyd nie zdołał uchronić swojej drużyny przed bolesną porażką.
Kat z przeszłości: Sertaç Şanlı znów to zrobił
Ironią losu jest fakt, że Beşiktaş do zwycięstwa poprowadził były środkowy Anadolu Efes – Sertaç Şanlı. Turecki center zdobył 18 punktów i zebrał 4 piłki, będąc nie do zatrzymania pod koszem. Teraz Beşiktaş czeka na zwycięzcę pary Fenerbahçe – Türk Telekom w meczu o trofeum.











