Dziki Warszawa nie pozostawiły złudzeń czeskiej drużynie BK Ołomuniec, wygrywając na wyjeździe aż 101:55 w rozgrywkach European North Basketball League. Zespół trenera Marco Legovicha dominował od pierwszej do ostatniej minuty spotkania, mimo nieobecności Dontaya Caruthersa.
Pewna dominacja od pierwszych minut
Warszawianie rozpoczęli mecz z ogromną energią, prezentując skuteczność w ataku i żelazną obronę. Gospodarze nie potrafili znaleźć sposobu na powstrzymanie ofensywy Dzików. Już po 10 minutach gry, po celnym rzucie za trzy Grzegorza Kamińskiego, tablica pokazywała wynik 4:30!
W drugiej kwarcie gospodarze poprawili grę w ataku, ale to wciąż warszawski zespół kontrolował przebieg meczu. Celne rzuty z dystansu Tahlika Chaveza i Krzysztofa Kempy pozwoliły Dzikom utrzymać wysokie prowadzenie. Do przerwy było już 28:50.
Dziki nie zwalniają tempa
Po zmianie stron podopieczni Legovicha ponownie przycisnęli w obronie i skutecznie punktowali rywali. Łukasz Frąckiewicz i Grzegorz Kamiński trafiali z łatwością, a przewaga sięgnęła 37 punktów. Po trzeciej kwarcie Dziki prowadziły 74:43.
Ostatnia część meczu była już tylko formalnością. Warszawianie nie oddali inicjatywy ani na moment, kontrolując każdy fragment gry. Kolejne trójki dołożyli Tahlik Chavez i Michał Aleksandrowicz, a końcowy wynik 101:55 najlepiej oddaje różnicę klas między zespołami.
BK Ołomuniec – Dziki Warszawa 55:101 (4:30, 24:20, 15:24, 12:27)
Ołomucko: Andre 16, Holmes 9, Zak 7, Nelson 7, Filewich 5, Pulpan 5, Elvis 4, Oupoh 2, Cermak 0, Goga 0, Siska 0, Svojanovsky 0
Warszawa: Chavez 23, Kamiński 17, Soares 16, Vander Plas 8, Horton 8, Kempa 8, Oguama 7, Aleksandrowicz 6, Frąckiewicz 5, Grochowski 3
fot. Dziki Warszawa










