Świetna druga połowa w wykonaniu Dzików Warszawa dała im przekonujące zwycięstwo 96:78 nad AMW Arką Gdynia w meczu ORLEN Basket Ligi. Liderem gości był Landrius Horton, który zdobył 29 punktów.
Mecz w Gdyni rozpoczął się obiecująco dla gospodarzy. Jakub Garbacz i Einaras Tubutis trafiali z dystansu, dzięki czemu Arka prowadziła już 9:2. Landrius Horton próbował odpowiadać trójkami i choć początkowo to nie wystarczało, Amerykanin nie spuszczał z tonu. Jego czwarte trafienie zbliżyło Dziki na dwa punkty, a po pierwszej kwarcie Arka wygrywała 27:19.
W drugiej odsłonie, po kontrze Luke’a Barretta, gospodarze odskoczyli nawet na 10 punktów. Wtedy przebudzili się warszawianie — Tahlik Chavez i Grzegorz Kamiński szybko zmniejszyli różnicę, a kolejne trafienia Hortona i Frąckiewicza doprowadziły do wyniku 48:45 dla Arki po pierwszej połowie.
Dziki przejęły kontrolę po przerwie
Tuż po przerwie Bennet Vander Plas dał Dzikom prowadzenie, a podopieczni trenera Marco Legovicha zaczęli dominować na obu końcach parkietu. Arka miała problemy ze skutecznością, a zespół z Warszawy przejął inicjatywę. Po dynamicznej akcji Ody’ego Oguamy Dziki prowadziły już siedmioma punktami, a po trzech kwartach na tablicy widniał wynik 66:62 dla gości.
W czwartej kwarcie warszawianie grali jeszcze szybciej i skuteczniej. Caruthers i Oguama napędzali ofensywę, powiększając przewagę do 14 punktów, a kolejne trójki Vander Plasa, Kamińskiego i Hortona sprawiły, że różnica urosła nawet do 25 punktów.
Ostatecznie Dziki Warszawa zwyciężyły 96:78, notując imponującą drugą połowę i pokazując dużą dojrzałość zespołową.
Najlepszym zawodnikiem spotkania był Landrius Horton – autor 29 punktów, 6 zbiórek i 3 asyst. Dla Arki najwięcej zdobył Einaras Tubutis – 17 punktów i 4 zbiórki.
fot. dziki.basketball










