Po dwóch porażkach z rzędu Panathinaikos Aktor wraca na zwycięską ścieżkę. W starciu z Paris Basketball grecki gigant zwyciężył 101:95, a show skradł debiutujący Kenneth Faried.
Panathinaikos Aktor odetchnął z ulgą. Po dwóch nieudanych spotkaniach w Eurolidze zespół z Aten triumfował w Accor Arenie, pokonując Paris 101:95. Wygrana w 10. kolejce poprawiła bilans “Zielonych” do 6–4 i przerwała serię dwóch porażek.
Faried z butem… a raczej bez
Kenneth Faried, debiutujący w barwach Panathinaikosu, zaliczył kapitalny występ – 17 punktów, 10 zbiórek i blok… wykonany po utracie buta! 35-letni skrzydłowy udowodnił, że jego determinacja i energia nadal robią różnicę na europejskim parkiecie.
Powroty i rekordy
Wśród sześciu zawodników z dwucyfrową zdobyczą punktową wyróżnił się także T.J. Shorts II. Rozgrywający, który przez dwa sezony grał w Paryżu, zdobył 13 punktów i zaliczył 6 asyst.
– „Powrót w miejsce, które tak dobrze znam, i zwycięstwo przed ludźmi, dla których tu grałem, to świetne uczucie” – powiedział po meczu 28-letni rozgrywający.
Najwięcej punktów dla Panathinaikosu zdobył Kendrick Nunn – 20. Były MVP i najlepszy strzelec poprzedniego sezonu poprowadził ekipę z Aten do wygranej. Konstantinos Mitoglou dodał 17 punktów i przekroczył barierę 800 zbiórek w Eurolidze.
Zespół Christosa Serelisa wciąż musi radzić sobie bez kontuzjowanych Vassilisa Toliopoulosa (łydka), Richauna Holmesa (kolano), Omera Yurtsevena (udo) i Mathiasa Lessorta (noga).
Paryż wciąż w kryzysie
Paris Basketball zanotował czwartą porażkę z rzędu, spadając do bilansu 4–6. W sześciu meczach domowych paryżanie przegrali już cztery razy. Mimo świetnego występu Justina Robinsona (22 punkty), gospodarze znów musieli uznać wyższość rywala. W drużynie zabrakło m.in. Ismaela Bako, Allana Dokossiego, Jareda Rhodena i Lamara Stevensa.
Na zakończenie podwójnego tygodnia Euroligi Paris zagra ponownie u siebie – tym razem z Valencią, a Panathinaikos uda się do Madrytu na hit z Realem.
fot. Panathinaikos










