Po jednym meczu Jeremy Sochan udowodnił, dlaczego zasługuje na przedłużenie kontraktu. San Antonio Spurs z otwartymi ramionami przyjęli „Polskiego Księcia” z powrotem na parkiet – przeciwko Lakers i Luce Dončićowi.
Powrót, na który czekała cała „Spurs Nation”
Kibice San Antonio długo czekali, by znów zobaczyć Jeremy’ego Sochana w akcji. Choć początek nie był idealny, Polak szybko przypomniał wszystkim, dlaczego jest jednym z ulubieńców fanów. Pokazał energię, agresję w obronie i charakter, który od zawsze definiuje jego styl gry.
Były zawodnik Baylor zdobył 16 punktów, trafił 6 z 7 rzutów z gry i 1 z 2 zza łuku. W ataku był dokładnie tym, czego potrzebuje od niego drużyna – skuteczny, ale nieforsujący gry. W obronie? Tradycyjnie intensywny i nieustępliwy. Co prawda zakończył mecz z sześcioma faulami, ale sędziowie mieli wyjątkowo szybką rękę do gwizdka – ten sam los spotkał także Victora Wembanyamę i Harrisona Barnesa.
Sochan znów bronił najlepszego z najlepszych
Największym sprawdzianem wieczoru było jednak starcie z Luką Dončiciem. Spurs mieli plan – Wembanyama kontrolował strefę podkoszową, a Sochan zajął się obroną na obwodzie. Kibice dostali powtórkę z ubiegłego sezonu, gdy Dončić trafiał zaledwie 30% rzutów, gdy krył go Sochan. Tym razem Luka zakończył spotkanie z 33% skutecznością przeciwko San Antonio, ale dzięki 17 rzutom wolnym, 13 asystom i 9 zbiórkom wciąż zaliczył imponujące 35 punktów.
Jak na pojedynek z jednym z najlepszych graczy świata, Sochan zaprezentował się solidnie. Nie da się całkowicie zatrzymać zawodników tego kalibru – można ich jedynie ograniczyć. I właśnie to zrobił Jeremy.
Dobry znak na przyszłość
To dopiero pierwszy mecz Sochana w sezonie, a już pokazał, że jego wszechstronność i intensywność wnoszą do Spurs zupełnie nową jakość. W starciu z wymagającym rywalem Polak potwierdził, że zasługuje na zaufanie i że jego przyszłość w San Antonio może być naprawdę jasna.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










