Po wygranej San Antonio Spurs nad Los Angeles Lakers doszło do gorącego incydentu po końcowej syrenie. Jeremy Sochan odniósł się do całej sytuacji, tonując emocje i bagatelizując zajście.
Skrzydłowy San Antonio Spurs, Jeremy Sochan, skomentował środowy incydent z udziałem zawodnika Los Angeles Lakers, Jarred Vanderbilt, do którego doszło po zwycięstwie Spurs 107–91 w Frost Bank Center.
„To była grzeczna wymiana zdań”
Do napięcia doszło już po zakończeniu spotkania, gdy obie drużyny schodziły do szatni. Zawodnicy wymienili kilka słów, a sytuacja szybko eskalowała.
– Musiałem powiedzieć coś do niego w trakcie meczu i możliwe, że nie było to zbyt miłe – powiedział Sochan, cytowany przez ESPN. – On chyba źle to odebrał i kazał mi spotkać się po meczu. Zrobiłem to. I po prostu odbyliśmy grzeczną wymianę zdań. Ja byłem spokojny i radosny, druga osoba nie. Nie była w tym momencie emocjonalnie stabilna. To coś, nad czym musi popracować. Takie jest życie – dodał Jeremy..
Palec w twarz i szybka reakcja zawodników
Choć De’Aaron Fox próbował rozładować napięcie i odciągnąć Vanderbilta, skrzydłowy Lakers zdążył jeszcze dźgnąć Sochana palcem w twarz. W obronie kolegi natychmiast stanął Julian Champagnie, a sytuację uspokajali również Luka Dončić oraz Jaxson Hayes. Vanderbilt po meczu nie rozmawiał z mediami.
Wydarzenia na parkiecie
Sochan spędził na parkiecie 11 minut, zdobywając 6 punktów (2/2 z gry) oraz notując jedną asystę. Najlepszym zawodnikiem Spurs był Keldon Johnson, który poprowadził ławkę rezerwowych do zwycięstwa, zdobywając 27 punktów.
Vanderbilt zakończył spotkanie z dorobkiem 4 punktów (2/6 z gry), jednym przechwytem i 19 minutami na parkiecie.
Trener Spurs chwali Sochana
Szkoleniowiec Spurs, Mitch Johnson, pozytywnie ocenił występ Polaka:
– Uważam, że walczył jak szalony, wykonał świetną pracę w ofensywie, oddawał rzuty, które do niego przyszły, był w rytmie i je trafiał – podsumował trener.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










