Trener Los Angeles Lakers, JJ Redick, otwarcie przyznał, co jego zdaniem najbardziej przeszkadza zespołowi w trwającym sezonie. Według szkoleniowca presja związana z wygasającymi kontraktami i opcjami zawodników wpływa na sposób, w jaki Lakers funkcjonują w ataku.
„To wchodzi do głowy”
Redick nie ukrywa, że obecny skład Lakers w dużej mierze składa się z koszykarzy, którzy myślą o swojej przyszłości kontraktowej. To – jego zdaniem – ma bezpośrednie przełożenie na decyzje podejmowane na parkiecie.
– Zawodnicy martwią się o swoją przyszłość. Tak to wygląda, gdy masz drużynę pełną wolnych agentów i opcji w kontraktach. To trochę wchodzi do głowy: zagrałem pięć minut i nie oddałem jeszcze rzutu – to jest ludzkie. To niczyja wina – podkreślił szkoleniowiec.
Według Redicka taki sposób myślenia może prowadzić do skupiania się na indywidualnych statystykach, zamiast na płynności ofensywy, tempie gry i właściwych decyzjach zespołowych.
Atak bez rytmu i flow
Lakers w ostatnich tygodniach miewają wyraźne problemy w ofensywie. Brakuje konsekwencji, a gra często się rwie, co – zdaniem trenera – jest efektem nadmiernego myślenia o własnych liczbach i roli w drużynie.
Mimo to bilans zespołu nadal pozostaje solidny. Lakers mają obecnie 26 zwycięstw i 17 porażek, co daje im piąte miejsce na Zachodzie, choć przegrali sześć z ostatnich dziewięciu spotkań.
Możliwe ruchy przed deadline’m
W tle pojawiają się również doniesienia transferowe. Według nieoficjalnych informacji klub analizuje możliwość wymian z udziałem Daltona Knechta oraz wygasających kontraktów. Celem ma być pozyskanie skrzydłowego typu 3-and-D, który pomógłby ustabilizować rotację przed terminem trade deadline 5 lutego.
Najbliższe wyzwanie Lakers to wyjazdowe starcie z Dallas Mavericks, które będzie szczególne ze względu na powrót Luki Doncicia do Dallas.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










