To nie jest rozmowa o sentymentach i laurkach. W podcaście „W cieniu sportu” Marcin Gortat mówi wprost: o zmianach w NBA, hejcie, który go dotyka, pasji do militariów i powodach, dla których mimo amerykańskiego paszportu wybrał Polskę. Bez owijania w bawełnę, ale z jasnym systemem wartości.
Wywiad Marcina Gortata w podcaście „W cieniu sportu” – szczerość bez filtrów
Marcin Gortat, jedyny Polak z tak długą i stabilną karierą w NBA, od siedmiu lat jest na sportowej emeryturze. To jednak nie oznacza wycofania się z życia publicznego. Wręcz przeciwnie – jego głos dziś wybrzmiewa jeszcze mocniej. W szczerej rozmowie rozlicza się z oceną współczesnej koszykówki, reaguje na hejt i jasno deklaruje swoją postawę wobec Polski.
NBA dziś a kiedyś. „To minimalnie słabsza liga”
Choć NBA pozostaje globalną potęgą finansową i medialną, Gortat zwraca uwagę na spadek sportowej jakości w porównaniu do wcześniejszych lat.
– NBA bardzo się zmieniło (…) uważam, że NBA jest słabszą ligą dzisiaj po siedmiu latach, minimalnie słabszą ligą niż była te 7–10 lat temu i oczywiście jeszcze słabszą ligą (…) niż te 20–30 lat temu – mówi były środkowy.
Mimo krytycznego spojrzenia Gortat nadal pełni rolę ambasadora ligi i swoich dawnych klubów, uczestnicząc w wydarzeniach promujących NBA w Europie – m.in. przy okazji meczów w Berlinie czy Londynie.
„Antypolak”? Gortat odpowiada na hejt
Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy jest stosunek opinii publicznej do byłego koszykarza. Gortat nie kryje rozczarowania skalą hejtu, z jakim mierzy się w mediach społecznościowych.
– To ja jestem k*** antypolakiem, to ja jestem k*** żałosny, to ja jestem tym k***, który wszystko źle zrobił” – mówi ironicznie, po czym przypomina fakty: blisko 100 meczów w reprezentacji Polski, 1500 spotkań w NBA oraz 20 lat działalności fundacji.
Koszykarz podkreśla, że otrzymał m.in. Złoty Krzyż Zasługi od prezydenta Andrzeja Dudy oraz odznaczenia za wsparcie wojska i obronności kraju. Najbardziej boli go jednak brak elementarnej wdzięczności za inicjatywy, takie jak campy dla dzieci, które organizuje od niemal dwóch dekad.
Pasja do militariów i gotowość do obrony kraju
Po zakończeniu kariery NBA ciało Gortata było – jak sam przyznaje – w fatalnym stanie. Nową energię i sens odnalazł w szkoleniach militarnych. Trenował pod okiem operatorów jednostki GROM, w tym prof. Darka Polaka, przechodząc intensywne szkolenia survivalowe i strzeleckie.
– Jak będzie trzeba, to będę bronił, koniec kropka. Przede wszystkim nie idę tylko bronić skrawka ziemi, idę bronić mojego syna, mojej żony, moich dzieci, mojej rodziny i idę bronić mojego kraju.
Swoją prywatną broń nazywa „Krystynką”. Przez siedem lat intensywnie szkolił się taktycznie, wierząc, że zdobyte umiejętności mogą kiedyś uratować życie. Jednocześnie sceptycznie ocenia postawę społeczeństwa, twierdząc, że w obliczu realnego zagrożenia „połowa z nas ucieknie”.
Dlaczego nie USA? „Syn urodzi się w Polsce”
Mimo amerykańskiego paszportu i licznych inwestycji za oceanem, Gortat jasno deklaruje, że „wyleczył się” ze Stanów Zjednoczonych. Krytykuje tamtejszą infrastrukturę, kulturę oraz skrajną polaryzację społeczną, którą określa jako „psychiatryk”.
Szokowały go m.in. medialne ataki na przywódców walczących o bezpieczeństwo państwa czy brak szacunku w relacjach dyplomatycznych. Wspólnie z żoną zdecydował, że ich przyszły syn urodzi się i będzie wychowywany w Polsce.
Brutalna prawda o sukcesie i selekcji naturalnej w sporcie
Gortat nie wierzy w szybkie motywacyjne slogany. Jego zdaniem sukces to efekt wieloletniej, ciężkiej pracy, bez drogi na skróty.
– Jeżeli to dziecko w wieku 10–15 lat potrzebuje motywacji (…) to jest właśnie selekcja naturalna. Nie ma czegoś takiego, że ja w 20 sekund powiem jakieś zdanie, które sprawi, że twoja córka osiągnie sukces.
Były center podkreśla, że aby przetrwać w NBA, trzeba schować ego do kieszeni i nauczyć się funkcjonować w ekstremalnie wymagającym środowisku – czego wielu dzisiejszych krytyków ligi po prostu nie rozumie.
Podsumowanie
Postawa Marcina Gortata może dzielić, ale trudno odmówić jej autentyczności. Były koszykarz nie próbuje nikogo przekonywać na siłę. Po latach spędzonych w najtwardszej lidze świata pozostał wierny zasadom, które ukształtowały go jako sportowca i człowieka. I choć nie musi już niczego udowadniać, wciąż zabiera głos – wyraźnie i bez kompromisów.
fot. i źródło: W cieniu sportu
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










