Crvena Zvezda kontynuuje znakomitą serię w Eurolidze. Zespół Sašy Obradovicia pokonał na własnym parkiecie ASVEL 79:65, notując piąte zwycięstwo z rzędu, a bohaterem meczu został Chima Moneke.
Moneke nie do zatrzymania
Belgradczycy rozpoczęli sezon od dwóch porażek, ale odkąd Obradović wrócił na ławkę trenerską, Crvena Zvezda jest nie do zatrzymania. W spotkaniu z ASVEL-em zabrakło Jordana Nwory, który leczy drobny uraz i może wrócić do gry w kolejnym meczu przeciwko Maccabi Tel Awiw.
Nieobecność Amerykanina w pełni wykorzystał Chima Moneke – były zawodnik Monako i Baskonii zdobył 24 punkty i 7 zbiórek, notując evaluation 35 PIR i prowadząc swój zespół do bilansu 5–2 w tabeli.
– „Czuję się coraz pewniej w tej drużynie, a energia kibiców w Belgradzie napędza nas do walki” – powiedział po meczu Moneke.
Oprócz niego Ognjen Dobrić i Semi Ojeleye dołożyli po 11 punktów, a Codi Miller-McIntyre zapisał na swoim koncie 8 punktów i 7 asyst. W ekipie gości najlepszy był Melvin Ajinca (13 pkt), wspierany przez Mbaye Ndiaye (10 pkt).
Serbska dominacja po przerwie
Spotkanie było wyrównane do końcówki pierwszej połowy, kiedy Zvezda zanotowała run 10:0, wychodząc na prowadzenie 39:25 do przerwy. W trzeciej kwarcie gospodarze jeszcze podkręcili tempo, prowadząc nawet 60:36, a w czwartej części spotkania wynik 71:47 właściwie przesądził losy meczu.
ASVEL zdołał jedynie nieco zmniejszyć stratę w końcówce, ale to Crvena Zvezda mogła świętować kolejne przekonujące zwycięstwo w Belgrade Arenie.
fot. KK Crvena zvezda Meridianbet











