Partizan Belgrad wciąż nie potrafi odnaleźć rytmu po odejściu Željko Obradovicia, a Olympiacos Pireus bezlitośnie to wykorzystał. Grecki gigant zdominował rywala na jego parkiecie, odnosząc jedno z najbardziej okazałych zwycięstw w obecnym sezonie Euroligi.
Vezenkov dyryguje koncertem Olympiacosu
Prowadzony przez Sashę Vezenkova Olympiacos odniósł efektowne zwycięstwo 104–66 nad Partizanem w hali Aleksandar Nikolić w Belgradzie.
Bułgarski skrzydłowy zdobył 25 punktów i był niekwestionowanym liderem gości, którzy poprawili swój bilans na 13–8 i wygrali po raz piąty w ostatnich sześciu meczach Euroligi. Dla Partizana była to już siódma porażka z rzędu – Serbowie pozostają na dole tabeli z bilansem 6–16.
Szeroki wachlarz strzelców
Olympiacos imponował nie tylko grą Vezenkova. Po 12 punktów dołożyli Thomas Walkup, Tyler Dorsey, Alec Peters, Nikola Milutinov oraz Dont Hall, co tylko podkreślało zespołowy charakter zwycięstwa.
Partizan bez odpowiedzi
Gospodarze byli w stanie dotrzymać kroku rywalom jedynie przez pierwsze 10–15 minut. Później Olympiacos systematycznie powiększał przewagę, dominując w każdym elemencie gry. Już w trzeciej kwarcie różnica przekroczyła 30 punktów, co przesądziło o losach spotkania.
Jedynym jasnym punktem po stronie Partizana był Dwayne Washington, który ustanowił rekord kariery w Eurolidze, zdobywając 28 punktów. Drugim zawodnikiem gospodarzy z dwucyfrową zdobyczą był Bruno Fernando – autor 11 punktów.










