Olympiacos odniósł cenne wyjazdowe zwycięstwo w Stambule, pokonując Anadolu Efes 74:68 i przedłużając serię porażek rywali do ośmiu spotkań z rzędu. Grecy wygrali czwarty mecz z rzędu, mimo poważnych osłabień kadrowych.
Kontrola meczu mimo braków
Zespół trenera Giorgosa Bartzokasa przyjechał do Stambułu bez Nikoli Milutinova, Franka Ntilikiny oraz Monte Morrisa, ale od pierwszych minut narzucił swoje warunki gry. Olympiacos zdominował drugą kwartę i do przerwy prowadził aż 48:31.
Vezenkov liderem, Efes bez finiszu
Liderem gości był Sasha Vezenkov, który zdobył 19 punktów. Solidne wsparcie zapewnili Tyler Dorsey i Evan Fournier – po 11 punktów. Donta Hall dołożył 10 punktów i 7 zbiórek, a Thomas Walkup zanotował 6 punktów i 9 asyst.
Po stronie gospodarzy najlepiej wypadł P.J. Dozier z 16 punktami. Przeciwko byłemu klubowi dobre zawody rozegrał Saben Lee, notując 13 punktów i 5 asyst, a Ercan Osmani dorzucił 10 punktów i 7 zbiórek.
Pogoń bez happy endu
W czwartej kwarcie Anadolu Efes – prowadzone przez Pablo Laso – zdołało zmniejszyć straty nawet do dwóch punktów, jednak końcówka należała do Olympiakosu. Vezenkov i spółka ponownie odskoczyli rywalom, pieczętując zwycięstwo.
Efes musiał radzić sobie bez Jordana Loyda i Vincenta Poiriera, a kontuzje wciąż wykluczają Shane’a Larkina oraz Georgiosa Papagiannisa, choć Larkin ma wrócić do gry w najbliższych tygodniach.










