W ofensywnym spektaklu, który rzucił wyzwanie wszelkim przedmeczowym przewidywaniom, Arriva Lotto Twarde Pierniki dokonały niemożliwego. Torunianie wrócili z zaświatów, odrabiając gigantyczną stratę z pierwszej połowy, by ostatecznie rzucić na kolana Miasto Szkła Krosno 112:105 po niezwykle emocjonującej dogrywce.
Aljaz Kunc: Bohater, którego Toruń potrzebował
Jeśli po tym meczu przyznawano by statuetkę MVP, Aljaz Kunc nie tylko by ją odebrał, ale wręcz wybiegłby z nią z hali. Słoweniec zanotował potężne 30 punktów i 8 zbiórek, stając się emocjonalnym i ofensywnym silnikiem drużyny, która po dwóch kwartach wydawała się być „na deskach”.
Goście z Krosna weszli w mecz z furią. Duet Jairus Hamilton (25 punktów, 15 zbiórek) oraz Ben Shungu bezlitośnie obnażał dziury w obronie gospodarzy. Krosnianie zamknęli pierwszą kwartę serią 7:0, budując szokujące prowadzenie 32:15. Do przerwy przewaga urosła do 18 „oczek” (56:38), a toruńska publiczność mogła jedynie przecierać oczy ze zdumienia.
Anatomia wielkiego powrotu
Koszykówka to gra serii, a Twarde Pierniki zachowały swoją najlepszą amunicję na sam koniec. Systematycznie odrabiając straty dzięki doświadczeniu Damiana Kuliga i zimnej krwi Noah Thomassona, gospodarze weszli w czwartą kwartę z wiarą, że ten mecz da się jeszcze uratować.
Ostatnie minuty regulaminowego czasu to czysty chaos i emocje:
• Zryw: Seria „trójek” Kunca doprowadziła Toruń na dystans jednego punktu.
• Przełamanie: Na minutę przed końcem Damian Kulig trafił z pomalowanego, dając gospodarzom pierwsze prowadzenie.
• Dramaturgia: Po wojnie nerwów na linii rzutów wolnych, Kunc spudłował rzut na zwycięstwo, a dobitka Langovicia wykręciła się z obręczy. Syrena obwieściła remis i dogrywkę.
Dogrywka pod znakiem dominacji
W doliczonym czasie gry psychologiczna przewaga była już po stronie gospodarzy. Toruński obwód przejął kontrolę – Thomasson i Arik Smith trafiali z chirurgiczną precyzją, budując szybką, pięciopunktową przewagę. Koszykarze z Krosna, widocznie wyczerpani po prowadzeniu przez blisko 38 minut meczu, zwyczajnie mieli „pusty bak”.
Werdykt:
Choć double-double Hamiltona (25 i 15) wygląda imponująco w arkuszu statystycznym, to nie wystarczyło, by zatrzymać rozpędzony Toruń. Dla Miasta Szkła to bolesna lekcja domykania spotkań. Dla Twardych Pierników to sygnał wysłany lidze: z nami nigdy nie jest po meczu, dopóki zegar tyka.
fot. Twarde Pierniki Toruń/FB
PLK – Polska Liga Koszykówki: wszystkie aktualności, wyniki i analizy znajdziesz w naszej dedykowanej sekcji: PLK.











