W spotkaniu o ogromnym znaczeniu dla układu czołówki tabeli Ślęza Wrocław pokonała Eneę AZS Politechnikę Poznań 76:61. Żółto-czerwone zrobiły bardzo duży krok w stronę podium sezonu zasadniczego Orlen Basket Ligi Kobiet.
Mocny początek mimo osłabienia
Wrocławianki musiały radzić sobie bez G’mrice Davis, która z powodów rodzinnych otrzymała zgodę na wyjazd do USA. Brak amerykańskiej podkoszowej sprawił, że przewaga fizyczna była po stronie zespołu z Poznania, ale w pierwszych minutach nie miało to większego znaczenia.
Ślęza rozpoczęła spotkanie bardzo energicznie, a pierwszoplanową postacią była Aleksandra Zięmborska. Skrzydłowa zdobyła siedem z pierwszych dziewięciu punktów swojej drużyny, a kolejne cztery dołożyła Aleksandra Mielnicka. Po sześciu minutach było 13:7 dla gospodyń.
Poznanianki próbowały odpowiedzieć grą pod koszem. Akcję 2+1 przeprowadziła Jessica Carter, a Hannah Hank zebrała trzy piłki w ataku w jednej akcji, ale bez zdobyczy punktowej. Trójka Digny Strautmane oraz szybka odpowiedź Leny Brzustowskiej ustaliły rytm końcówki kwarty. Po akcjach Mielnickiej i Dominiki Fiszer Ślęza prowadziła po 10 minutach 20:15.
Zryw AZS-u i szybka odpowiedź Ślęzy
Druga kwarta rozpoczęła się od mocnego uderzenia Enei AZS. Brittany Brown i Malina Piasecka zdobyły razem 11 punktów z rzędu, dając poznaniankom prowadzenie, które powiększyła jeszcze Hannah Hank. Trener Arkadiusz Rusin nie wziął przerwy, a jego zawodniczki odpowiedziały najlepiej jak mogły – serią 10 punktów w dwie minuty i odzyskanym prowadzeniem 34:30.
Agresywna i zespołowa defensywa Ślęzy sprawiała rywalkom ogromne problemy. W cztery minuty Enea AZS zdobyła tylko dwa punkty, jednak również ofensywa gospodyń wyhamowała. Dopiero trójka Ketiji Vihmane na trzy sekundy przed przerwą ustaliła wynik do przerwy na 40:34.
Kontrola po przerwie i rosnąca przewaga
Po zmianie stron żółto-czerwone chciały jak najszybciej zbudować bezpieczną przewagę. Punkty Mielnickiej oraz trójka Strautmane dały dziewięć oczek zapasu. Choć Ślęza nie zawsze wykorzystywała swoje posiadania, konsekwentna obrona pozwalała powoli powiększać dystans.
W połowie trzeciej kwarty było już 51:37. Dopiero Hannah Hank przełamała niemoc rzutową poznanianek, a chwilowy impuls dały jeszcze punkty Brzustowskiej i Wiktorii Haegenbarth. Po kilku nieudanych akcjach Ślęzy trener Rusin poprosił o czas. Po przerwie pięć punktów Aleksandry Zięmborskiej uspokoiło grę i przed ostatnią kwartą gospodynie prowadziły 57:48.
Strautmane domyka mecz
Czwartą kwartę otworzyła trójka Digny Strautmane, a chwilę później Łotyszka trafiła także z półdystansu i asystowała przy kontrze zakończonej przez Mielnicką. Na siedem minut przed końcem Ślęza prowadziła 64:51.
Krótka przerwa spowodowana awarią oświetlenia pomogła gościom zdobyć sześć szybkich punktów, ale kluczowa akcja 2+1 Zuzanny Kulińskiej zatrzymała ten zryw. Kolejne asysty i punkty Mielnickiej odebrały poznaniankom wiarę w odrobienie strat. Defensywa Ślęzy kontrolowała końcówkę, a doping w KGHM Ślęza Arenie poniósł gospodynie do wyraźnego zwycięstwa 76:61.
Bardzo ważny krok w stronę podium
Wygrana daje Ślęzie ogromną przewagę w walce o trzecie miejsce po sezonie zasadniczym. Wrocławianki wygrały oba bezpośrednie mecze z Eneą AZS, co przy ewentualnej równej liczbie zwycięstw będzie działać na ich korzyść. Na cztery kolejki przed końcem to bardzo cenna zaliczka, choć walka o rozstawienie w play-offach wciąż pozostaje otwarta.
Ślęza Wrocław – Enea AZS Politechnika Poznań 76:61 (20:15, 20:19, 17:14, 19:13)
Ślęza: Zięmborska 19 (10 zb), Mielnicka 18, Strautmane 13, Kulińska 9, Vihmane 7, Fiszer 6, Kraker 2, Jasik 2, Jeziorna 0
Enea AZS: Brown 13 (11 zb), Brzustowska 10, Hank 10, Carter 9, Piasecka 7, Haegenbarth 6, Popović 6










