26 stycznia 2026 roku mija szósta rocznica śmierci Kobe Bryanta. Sześć lat od dnia, który na zawsze zatrzymał czas dla Los Angeles, dla świata koszykówki i dla milionów ludzi, którzy wychowali się na jego mentalności, pasji i bezkompromisowym dążeniu do wielkości.
W cieniu Crypto.com Arena, po południowej stronie hali, stoi pomnik, który jednocześnie zapiera dech w piersiach i łamie serce. Kobe Bryant siedzi na nim, obejmując ramieniem swoją 13-letnią córkę Gianę Bryant, całując ją w głowę. Za nimi rozpościerają się anielskie skrzydła. Symboliczne. Piękne. I bolesne.
To przypomnienie tragedii z 26 stycznia 2020 roku – katastrofy helikoptera w Calabasas, w której zginęło dziewięć osób, lecących do Mamba Academy w Thousand Oaks. Dzień, którego nikt nie zapomni.
Pod pomnikiem znajduje się tablica z cytatem, który dziś boli jeszcze bardziej, bo zapisany jest w czasie teraźniejszym:
– Gianna to bestia. Jest lepsza ode mnie w jej wieku. Ma to coś. Dziewczyny są niesamowite. Mógłbym mieć pięć córek. Jestem dumnym tatą dziewczynek – Kobe Bryant
Czytając te słowa, trudno nie odnieść wrażenia, że oni wciąż tu są.
Dziedzictwo, które nie zniknęło
Choć minęło sześć lat, obecność Bryanta w Los Angeles jest niemal namacalna. Murale na ścianach budynków, koszulki z numerami 8 i 24, tablice rejestracyjne, stragany przed meczami Los Angeles Lakers. Według danych kobemural.com tylko w południowej Kalifornii istnieją 343 murale poświęcone Kobemu. Na całym świecie – ponad 600.

Dla młodszych pokoleń, które nigdy nie widziały go w szczytowej formie, „Mamba Mentality” wciąż jest drogowskazem. Dyscyplina. Praca. Brak wymówek. Mentalność zabójcy – w najlepszym znaczeniu tego słowa.
Kobe jest wszędzie. W mediach społecznościowych. W rozmowach zawodników. W halach treningowych. W ciszy przed meczem.
Niewypełniona przyszłość
Tego dnia zginęli także John Altobelli, jego żona Keri i córka Alyssa, Sarah Chester z córką Payton, trenerka Christina Mauser oraz pilot Ara Zobayan. Każde z tych istnień niosło ze sobą niewyobrażalny potencjał.
Gdyby nie tamta mgła, Gianna prawdopodobnie byłaby dziś koszykarką NCAA, zmierzającą ku WNBA. Kobe – obecny przy parkietach, być może w roli trenera, mentora, architekta kolejnej generacji. Vanessa Bryant i ich trzy córki nadal miałyby pełną rodzinę.
Trudno nie zadawać sobie pytania: jak wiele jeszcze mógłby zmienić Kobe, już po zakończeniu kariery?
Zdobył Oscara. Prowadził Granity Studios. Stworzył „Detail”. Organizował legendarne zamknięte campy dla gwiazd NBA. Nawet po zakończeniu kariery był obsesyjnie nastawiony na doskonałość. On nigdy nie zwalniał.
Pustka, która została
Dla wielu ludzi – zawodników, dziennikarzy, kibiców – strata Kobego wciąż jest tak samo świeża. Jak powiedział Jayson Tatum, który dorastał, marząc o grze dla Lakers właśnie przez Bryanta:
– Pamiętam dokładnie moment, w którym dowiedziałem się o tragedii. Byłem w szoku. Płakałem. Do dziś, gdy tu przyjeżdżam, czuję jego obecność.
I rzeczywiście – w Los Angeles Kobe nigdy nie odszedł.
Nie dlatego, że był idealny.
Ale dlatego, że był prawdziwy.
I dlatego, że nauczył świat, jak bardzo można chcieć czegoś… i ile trzeba za to zapłacić.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










