Sezon 2025/26 nie należy do najłatwiejszych dla Victora Wembanyamy, ale w San Antonio nikt nie ma wątpliwości co do jego zaangażowania. Harrison Barnes podkreśla gotowość Francuza do gry mimo kontuzji i zmieniającej się roli.
Dla Victora Wembanyamy obecne rozgrywki są pełne wyzwań, jednak Harrison Barnes oraz San Antonio Spurs w pełni doceniają postawę swojej gwiazdy.
Słowa uznania po minimalnej porażce
Po minimalnej porażce 103–104 w Minnesocie z Minnesotą Timberwolves, Barnes pochwalił Wembanyamę za to, że mimo problemów zdrowotnych pozostaje gotowy do pomocy drużynie.
– Myślę, że to był dla niego zdecydowanie wymagający sezon, jeśli chodzi o radzenie sobie z kontuzjami – powiedział Barnes. – Dużo grasz, potem wypadasz, wracasz na limit minut, znowu wypadasz. To nie jest łatwe, gdy wracasz po urazie i masz kolejne mecze dzień po dniu.
– Uważam jednak, że wykonał świetną robotę. Ma po prostu dalej grać agresywnie, rozwijać się i ufać sobie. My mamy do niego ogromne zaufanie – dodał weteran Spurs.
Kontuzje i zarządzanie minutami
Wembanyama w tym sezonie zmagał się z urazami łydki i kolana, co zmusiło sztab Spurs do ostrożnego zarządzania jego obciążeniem i czasem spędzanym na parkiecie. Francuz bywał wyłączany z gry, a jego rola – raz rezerwowego, raz startera – często się zmieniała.
Profesjonalizm i wynik drużyny
Mimo tych trudności Wembanyama zachował pełen profesjonalizm i prowadził Spurs w każdy możliwy sposób. Efekty są widoczne: San Antonio pozostaje jedną z dwóch najlepszych drużyn Konferencji Zachodniej, legitymując się bilansem 27–12.
Na finiszu Barnes i całe Spurs liczą przede wszystkim na jedno – pełne zdrowie Wembanyamy. Jeśli tak się stanie, klub ma realne podstawy, by myśleć o walce o najwyższe cele w decydującej części sezonu.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










