Choć Stephen Curry nie wystąpił w przegranym przez Golden State Warriors meczu z San Antonio Spurs (113:127), jego słowa po spotkaniu odbiły się w mediach głośniejszym echem niż sam wynik. Lider „Wojowników” wnikliwie przeanalizował rozwój Victora Wembanyamy, dostrzegając w nim odbicie własnej ścieżki na szczyt NBA.
Dominacja, której nie da się zignorować
Wieczór należał bezsprzecznie do Francuza. Wembanyama zanotował drugi z rzędu występ na poziomie 40+ punktów i 15+ zbiórek, kończąc mecz z dorobkiem 41 oczek i 18 zbiórek. Curry, obserwując to z boku, zauważył, że talent Victora stał się już „niezaprzeczalny”.
„To po prostu naturalna progresja, której nie da się wymusić, dopóki twój talent nie stanie się niezaprzeczalny w twoim własnym stylu” – powiedział Curry dla The Athletic. „Jeśli prowadzi to do wygrywania, staje się to wspólnym wysiłkiem… wtedy jesteś w stanie podnosić poziom graczy wokół ciebie”.
MONITOR DOMINACJI: VICTOR WEMBANYAMA VS WARRIORS
Wemby udowodnił, że statystyki z początku sezonu nie były dziełem przypadku. Jego efektywność (EFF 58) w starciu z systemem defensywnym Warriors była wręcz nieludzka.
Podobny „vibe”, inna prędkość
Curry zauważył, że choć obaj rewolucjonizują grę, Wemby robi to na znacznie wcześniejszym etapie rozwoju. Stephen podkreślił, że Victor jest bardziej „wokalny” i pewny siebie jako lider, niż on sam był na początku kariery.
Podczas gdy Curry musiał przebijać się przez sceptycyzm dotyczący jego warunków fizycznych, Wembanyama jako „jedynka” draftu od razu wskoczył na trajektorię supergwiazdy. Niemniej jednak, fundament jest ten sam: nieprawdopodobna etyka pracy połączona z unikalnym stylem gry, który zmienia geometrię boiska.
fot. YouTube
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.











