Sezon regularny Euroligi 2025/26 częściowo już przeszedł do historii. Ostatnia, 38. runda dostarcza wszystkiego, za co kochamy europejski basket: od dominacji gigantów, przez przełamanie czarnych serii, aż po obecność globalnych ikon sportu na trybunach. Olympiacos Pireus oficjalnie wchodzi do Play-offów z pole position, a Real Madryt zapewnia sobie przewagę własnego parkietu w wielkim stylu.
Pireus na szczycie: Vezenkov i spółka nie biorą jeńców
Olympiacos pokonał EA7 Milano 85:76, kończąc sezon z bilansem 26-12. To trzeci raz w ciągu ostatnich czterech lat, kiedy podopieczni Giorgosa Bartzokasa wygrywają sezon regularny.
Gospodarze zdominowali drugą połowę, wychodząc w pewnym momencie nawet na 20-punktowe prowadzenie. Sasha Vezenkov (20 pkt) oraz Nikola Milutinov (13 pkt, 15 zb) pokazali, że w strefie podkoszowej Pireus nie ma sobie równych. Milano kończy bolesny sezon na 14. pozycji.
Królewski Madryt pod okiem Luki i Nole
W Madrycie doszło do deklasacji. Real odprawił Crveną Zvezdę wynikiem 103:82, a mecz z trybun oglądali Luka Dončić oraz Novak Djoković.
Choć goście z Belgradu zaczęli od gradu trójek, Real szybko przejął kontrolę dzięki świetnej grze Mario Hezonji (19 pkt) i Facundo Campazzo (16 pkt, 8 ast). Zwycięstwo to gwarantuje „Królewskim” przewagę parkietu w ćwierćfinałach. Los Zvezdy (21-17) zależy od piątkowych wyników – zespół może spaść nawet na 10. miejsce.
Przełamania i pożegnania
- Fenerbahce pokonało ASVEL 81:76, przerywając passę pięciu porażek z rzędu. Obrońcy tytułu czekają na wyniki Hapoelu i Realu, by poznać ostateczne miejsce (od 3. do 5.).
- Virtus Bologna wreszcie wygrała! Po ośmiu porażkach z rzędu Włosi pokonali Maccabi Tel Awiw 89:85, godnie żegnając się z rozgrywkami.
- Partizan na pożegnanie z Belgrad Arena ograł Baskonię 91:79, kończąc kampanię z bilansem 16-22.
WYNIKI 38. RUNDY EUROLIGI (16.04.2026)
fot. Real Madryt











