Nawet liderzy tabeli miewają momenty bolesnej szczerości. Po sensacyjnej porażce Fenerbahce Beko Stambuł na własnym parkiecie z Żalgirisem Kowno (82:92), trener gospodarzy, Šarūnas Jasikevičius, nie szukał wymówek. Choć jego zespół wciąż okupuje pierwsze miejsce w Eurolidze, Litwin przyznał wprost: na ten moment sezonu jego dawny klub z Kowna prezentuje wyższy poziom.
Dawny uczeń przerósł mistrza?
Żalgiris kontrolował przebieg spotkania przez niemal pełne 40 minut, wywożąc ze Stambułu niezwykle cenne zwycięstwo, które poprawiło ich bilans do 20-14. Bohaterem meczu został Arnas Butkevičius, który zanotował wskaźnik efektywności (EFF) na poziomie 23, dokładając do tego 13 punktów i 8 zbiórek.
„Sytuacja jest jaka jest – na tym etapie sezonu Żalgiris jest lepszą drużyną od nas” – wypalił Jasikevičius na konferencji prasowej. „Moi zawodnicy walczyli jak szaleni, ale to nasza obecna rzeczywistość. Żalgiris był po prostu za dobry w kluczowych sytuacjach”.
Detale, które bolą
Według popularnego „Sarasa”, kluczem do porażki był brak egzekucji detali i niesamowita skuteczność gości, którzy bezlitośnie karali każdy błąd Fenerbahce. Szczególnym problemem liderów tabeli była walka na tablicach i obrona w post-upie. Mimo tej wpadki, ekipa ze Stambułu utrzymuje się na 1. miejscu w Eurolidze (23-11), mając jedno zwycięstwo przewagi nad Olympiakosem.











