lympiacos Pireus potwierdza, że w kluczowej fazie sezonu Euroligi 2025/26 wraca do swojej najwyższej dyspozycji. Po cennym zwycięstwie nad Fenerbahçe, podopieczni Georgiosa Bartzokasa poszli za ciosem, pokonując we własnej hali Saski Baskonię 90:80.
Od falstartu do pełnej kontroli
Początek spotkania w Pireusie nie zwiastował łatwego wieczoru dla gospodarzy. Baskonia wyszła na parkiet z dużą agresją, wygrywając pierwszą kwartę 24:19. Jednak doświadczenie greckiego giganta wzięło górę. Bartzokas szybko skorygował ustawienie defensywne, co pozwoliło Olympiacosowi przejąć inicjatywę i systematycznie budować przewagę, której nie oddali już do końcowej syreny.
Bułgarsko-serbska dominacja
Niekwestionowanymi bohaterami wieczoru zostali liderzy formacji podkoszowej. Sasha Vezenkov po raz kolejny udowodnił, dlaczego jest jednym z głównych kandydatów do nagrody MVP, zdobywając 20 punktów i 6 zbiórek. Dzielnie wspierał go Nikola Milutinov, który do 17 punktów dołożył również 6 zebranych piłek.
Bardzo solidne zawody rozegrali także Tyler Dorsey oraz Tyrique Jones (obaj po 15 pkt), co pokazało głębię składu ekipy z Pireusu. Po stronie gości dwoił się i troił Eugene Omoruyi (18 pkt), ale to nie wystarczyło na świetnie zorganizowaną maszynę z Grecji.
Statystyki meczu: Olympiacos vs. Baskonia (90:80)
Poniżej zestawienie liderów punktowych obu zespołów:











