Real Madryt nie pozostawił złudzeń w hitowym starciu 31. kolejki Euroligi. Podopieczni Sergio Scariolo pokonali przed własną publicznością Valencię 96:79, wygrywając z tym rywalem po raz trzeci z rzędu w obecnych rozgrywkach. Dzięki temu zwycięstwu madrytczycy zrównali się punktami z dzisiejszym rywalem w walce o przewagę parkietu w play-offach.
Kluczowy odjazd przed przerwą
Mecz w Madrycie miał dwa oblicza. Przez pierwsze piętnaście minut Valencia dzielnie stawiała czoła faworytom, momentami wychodząc nawet na prowadzenie. Przełom nastąpił w połowie drugiej kwarty. Real przeprowadził błyskawiczny run 13:5, który pozwolił im zejść do szatni przy stanie 51:43.
Po zmianie stron „Królewscy” nie zamierzali zwalniać tempa. Agresywna obrona i skuteczność z dystansu szybko powiększyły różnicę do 19 punktów (67:48). W tym momencie stało się jasne, że Valencia nie znajdzie już drogi powrotnej do tego spotkania.
Liderzy na parkiecie
W zespole gospodarzy ciężar gry rozłożył się na kilku zawodników, co jest znakiem rozpoznawczym systemu Scariolo:
- Mario Hezonja: 16 punktów (najlepszy strzelec zespołu).
- Gabriel Deck: 14 punktów i solidna praca na tablicach.
- Trey Lyles: 12 punktów, stanowiący o sile podkoszowej.
Po stronie Valencii dwoił się i troił Jean Montero, autor 18 punktów, ale brakowało mu wsparcia kolegów – jedynie Josep Puerto (11 pkt) zdołał jeszcze przekroczyć barierę dziesięciu oczek.
Sytuacja w tabeli Euroligi
Zwycięstwo Realu sprawiło, że sytuacja w czubie tabeli stała się jeszcze bardziej pasjonująca. Obie hiszpańskie ekipy legitymują się obecnie bilansem 20-11 i wspólnie zajmują trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej.
Co czeka ich w kolejnej rundzie?
- Real Madryt uda się do Kowna na zawsze gorący teren Žalgirisu.
- Valencia zagra kolejne derby – tym razem ich rywalem będzie FC Barcelona.











