Victor Wembanyama, który w swoim trzecim sezonie w NBA stał się nie tylko defensywną bestią, ale i poważnym kandydatem do nagrody MVP, postanowił rozprawić się z jednym z najpopularniejszych mitów dotyczących najlepszej ligi świata. Po efektownym zwycięstwie San Antonio Spurs nad Milwaukee Bucks (127:95), Francuz odniósł się do opinii, jakoby w USA „nikt nie grał w obronie”.
Talent ponad schematy
Według Wembanyamy, postrzeganie NBA jako ligi bez defensywy wynika z błędnej interpretacji niesamowitego poziomu umiejętności ofensywnych. Zawodnicy są dziś po prostu tak dobrzy, że nawet perfekcyjnie przygotowana obrona często wydaje się bezradna.
„Zanim tu trafiłem, dużo słyszałem o tym, że w NBA nikt już nie broni. To po prostu nieprawda” – stwierdził Wembanyama po meczu z Bucks. „Zawodnicy są tutaj aż tak dobrzy… Ludzie w NBA naprawdę kryją i wykonują mnóstwo pracy skautingowej”.
Francuz podkreślił również swoje zaskoczenie profesjonalizmem sztabów szkoleniowych, nie tylko w czołowych zespołach, ale w całej lidze. Nawet gdy Spurs nie wygrywali seryjnie meczów, dedykacja w przygotowaniu raportów defensywnych stała na najwyższym poziomie.
Defensywny fundament sukcesu Spurs
Słowa Wembanyamy mają mocne oparcie w liczbach. Sam zawodnik jest obecnie najlepszym blokującym ligi, notując średnio 3,1 bloku na mecz. To właśnie jego defensywny instynkt połączony z kosmicznymi statystykami (24.2 pkt oraz 11.3 zb) wywindował Spurs na 2. miejsce w Konferencji Zachodniej z bilansem 56–18.











