Victor Wembanyama nie zamierza udawać skromności. Podczas gdy wielu zawodników w wywiadach ucieka w bezpieczne frazesy typu „liczy się tylko dobro drużyny”, gwiazdor San Antonio Spurs postawił sprawę jasno: statuetka MVP sezonu 2025/26 jest jego absolutnym celem. Dlaczego? Bo tak robią legendy.
„Bierz wszystko, co możesz” – filozofia młodego króla
W rozmowie z ESPN Wembanyama zdradził, że jego ambicja wynika z głębokiej analizy karier największych graczy w historii koszykówki. Francuz zauważył, że postacie, które dziś uznajemy za Greatest of All Time (GOAT), nie czekały na swoją kolej – one brały wszystko, co było do wzięcia, już na samym początku swojej drogi.
„Bardzo zależy mi na MVP. Myślę, że wszyscy wielcy, których uważamy za najlepszych w historii, walczyli i zgarniali wszystko, co mogli, na wczesnym etapie swojej kariery. Jeśli chcę zająć miejsce wśród nich, nie mogę przegapić żadnej okazji, by zapisać tam swoje nazwisko” – wyjaśnił Wembanyama.
STATYSTYCZNY POTWÓR: VICTOR WEMBANYAMA (2025/26)
To, co najbardziej przeraża rywali, to fakt, że Wembanyama notuje te liczby, spędzając na parkiecie mniej niż 30 minut na mecz. Jego efektywność jest na poziomie, którego NBA nie widziała od dekad.
Wyścig dwóch koni: Wemby vs SGA
Obecnie Wembanyama zajmuje 1. miejsce w oficjalnym rankingu KIA MVP Ladder, wyprzedzając ubiegłorocznego zwycięzcę Shai’a Gilgeous-Alexandra. Rywalizacja ta jest o tyle fascynująca, że przekłada się bezpośrednio na walkę o prym na Zachodzie. OKC Thunder prowadzą z bilansem 60-16, ale Spurs (58-18) depczą im po piętach, mając nadzieję na przewagę własnego parkietu w całych Play-offach.
Dla Wembanyamy MVP to nie tylko trofeum do gabloty – to bilet wstępu do panteonu, w którym zasiadają Jordan, LeBron czy Kareem. I sądząc po jego grze, nikt nie odważy się mu tego biletu odebrać.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.











