Zapomnijcie o czasach, gdy europejska koszykówka była jedynie „uboższym krewnym” NBA. Najnowszy raport JB Capital z 24 marca 2026 roku rzuca światło na potężne fundamenty finansowe Euroligi. Całkowita wycena ligi oraz jej licencjonowanych klubów przekroczyła właśnie barierę 3,2 miliarda euro.
To nie tylko prestiż, ale przede wszystkim twarde dane: sama liga w sezonie 2025/26 jest wyceniana na 1,41 miliarda euro, a prognozy na kolejny rok – dzięki dynamicznemu wzrostowi wskaźnika EBITDA – zakładają skok do poziomu 1,64 miliarda euro. Zarząd Euroligi zakłada długoterminowy wzrost przychodów na poziomie ponad 10% rocznie.
Od 60 do 320 milionów: Rozstrzał w klubowych kasach
Na poziomie klubowym suma wycen wszystkich licencjonowanych zespołów oscyluje wokół 1,8 miliarda euro. Co ciekawe, rozpiętość finansowa między gigantami a mniejszymi rynkami jest ogromna. Podczas gdy najskromniej wyceniane kluby są warte około 60 milionów euro, topowe marki – prawdopodobnie tacy potentaci jak Real Madryt czy FC Barcelona – przebijają sufit 320 milionów euro.
Franczyza kluczem do 4,3 miliarda euro
Eksperci JB Capital sugerują, że to dopiero początek. Euroliga stoi u progu rewolucji – przejścia z obecnego systemu licencyjnego na stały model franczyzowy (na wzór NBA) oraz potencjalnej ekspansji. Jeśli te kroki zostaną zrealizowane, całkowita wycena ekosystemu może wzrosnąć do niebotycznych 4,3 miliarda euro już w sezonie 2026/27.











