W sobotnim hicie 24. kolejki ORLEN Basket Ligi, Anwil Włocławek udowodnił, dlaczego jest jednym z głównych faworytów do gry w play-off. Po niezwykle nerwowym i zdominowanym przez defensywę spotkaniu, podopieczni Ronena Ginzburga pokonali na wyjeździe Energę Czarnych Słupsk 68:57. Kluczem do sukcesu okazała się stabilniejsza gra w drugiej połowie oraz zabójcza odpowiedź na zryw gospodarzy w czwartej kwarcie.
Powroty, debiuty i strzelecka niemoc
Mecz od początku stał pod znakiem walki wręcz i problemów ze skutecznością. W barwach gospodarzy do gry wrócił Szymon Tomczak, natomiast w Anwilu zadebiutował Shaq Buchanan. Pierwsza połowa była „rwanym” widowiskiem – żadna z drużyn nie potrafiła zbudować trwałej przewagi, a wynik po 20 minutach (30:32) najlepiej oddawał boiskowe męczarnie obu ekip.
Decydujące ciosy po przerwie
Przełom nastąpił w trzeciej kwarcie. Choć Jorden Duffy na chwilę wyprowadził Czarnych na prowadzenie, Anwil odpowiedział błyskawicznie. Dzięki trójkom Tylera Wahla oraz debiutującego Buchanana, przewaga gości urosła do 10 punktów (44:54).
Gospodarze nie zamierzali się jednak poddawać. Na początku ostatniej odsłony Sam Hines i Chico Carter trafili zza łuku, zbliżając Słupsk na zaledwie cztery punkty. Wtedy jednak Anwil pokazał mistrzowskie doświadczenie. Seria 0:8, napędzana przez Mate Vucicia oraz Elvara Fridrikssona, definitywnie zamknęła mecz. Gospodarze nie znaleźli już sił na kolejny powrót, a punkty z Włocławka pojechały do „Hali Mistrzów”.
PEŁNY BOXSCORE: ENERGA CZARNI SŁUPSK vs ANWIL WŁOCŁAWEK (57:68)
fot. Energa Czarni Słupsk
PLK – Polska Liga Koszykówki: wszystkie aktualności, wyniki i analizy znajdziesz w naszej dedykowanej sekcji: PLK.











