Decyzja Minnesota Timberwolves z 2020 roku, by z numerem jeden wybrać Anthony’ego Edwardsa, miała więcej niuansów, niż wielu fanów pamięta. Jak ujawniono po latach, kluczowy okazał się… zaskakujący cel życiowy LaMelo Balla.
Minnesota Timberwolves dysponowali pierwszym wyborem w drafcie 2020 i ostatecznie postawili na Anthony’ego Edwardsa — dziś twarz organizacji oraz trzykrotnego All-Stara NBA.
Według informacji Jona Krawczynskiego z The Athletic wyścig o miano numeru jeden był wtedy otwarty. W grze znajdowali się Anthony Edwards, James Wiseman oraz LaMelo Ball. Jednym z czynników, które przechyliły szalę na korzyść obecnej gwiazdy Wolves, była rozmowa przed draftem z Ballem — rozmowa, która nie przebiegła najlepiej.
Podczas spotkania zadano LaMelo pytanie: „Co chciałbyś robić po zakończeniu kariery? Jakie masz aspiracje?”
Jego odpowiedź zaskoczyła działaczy Minnesoty:
– Chcę zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych – powiedział Ball.
Jak relacjonuje Krawczynski, ta deklaracja nie przypadła do gustu Timberwolves, którzy zaczęli skłaniać się ku Edwardsowi. Ostatecznie Wiseman trafił do Golden State z numerem drugim, a Ball został wybrany przez Charlotte z trzecim wyborem.
Edwards i Ball — dwie ścieżki, dwie gwiazdy
Od wejścia do ligi Anthony Edwards wyrósł na fundament zespołu z Minnesoty. Złoty medalista olimpijski z 2024 roku notuje średnio 23,9 punktu, 5,3 zbiórki i 4,2 asysty w 388 meczach w ciągu sześciu sezonów.
LaMelo Ball również spełnił pokładane w nim nadzieje. All-Star z 2022 roku w barwach Hornets zdobywa średnio 21,1 punktu, 6,0 zbiórki i 7,5 asysty w 237 meczach.
fot. ESPN UK
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.











